reklama
środa, 17 maj 2017 05:48

17.V. Przedostatni taki sprawdzian sprawności fizycznej żołnierzy  

Napisane przez Ryszard Choroszy
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Tydzień temu w resorcie obrony  narodowej rozpoczęły się sprawdziany sprawności fizycznej żołnierzy zawodowych.  Jeszcze w tym i w przyszłym roku  egzaminy odbywają się na dotychczasowych zasadach.  Nowe regulacje wejdą w życie dopiero od 2019 r. 

Obecne  egzaminy odbywają się na podstawie  rozporządzenia MON z  12 lutego 2010 r.  Po tym okresie  wymagania dotyczące sprawności fizycznej żołnierzy SZ RP były wielokrotnie modyfikowane, dlatego konieczny był tekst jednolity, który ukazał się w Dzienniku Ustaw z 2014, poz. 848.  W załączniku są podane normy dla poszczególnych kategorii wiekowej żołnierzy. 

Jak dowiaduje się portal, w najbliższych tygodniach,  projekt nowego rozporządzenia w sprawie  przeprowadzenia sprawdzianu sprawności fizycznej żołnierzy z podpisem szefa Sztabu Generalnego WP ma trafić na biurko  ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza.  Nowe wymagania zaczną obowiązywać od 2019 r. 

Nowe regulacje, których autorem był zespół pod przewodnictwem gen. bryg.  Wojciecha Kucharskiego z Zarządu Planowania Użycia Sił Zbrojnych  i Szkolenia P3/P7 SG WP były już konsultowane w resorcie obrony narodowej.  Jak już pisaliśmy, większość poprawek  zgłoszonych przez instytucje i organy przedstawicielstwie została odrzucona. 

Do rozstrzygnięcia przez szefa MON 

Tym niemniej, po przeprowadzonej na początku marca  br. tak zwanej konferencji uzgodnieniowej pojawiło  się jednak kilka zasadniczych rozbieżności, które zostaną przedłożone do rozstrzygnięcia  przez szefa MON.   Jedna z nich dotyczy możliwości poprawy oceny przez żołnierza, który przystąpił do egzaminu w terminie zasadniczym. - Chodzi o to, aby dać szansę nie tylko tym,  którzy zaliczyli sprawdzian na ocenę niedostateczną  - wyjaśnia  kmdr Wiesław Banaszewski, przewodniczący Konwentu Dziekanów Korpusu Oficerów Zawodowych WP. 

Kolejna rozbieżność dotyczy marszobiegu na 3000 m  zarówno dla mężczyzn jak i dla kobiet lub do wyboru pływania na czas (12 minut). Zgodnie z propozycjami, są to  konkurencje, które w zasadniczym stopniu wpływają na ocenę końcową sprawdzianu.  Niezaliczenie jej oznacza pożegnanie się z oceną co najmniej dobrą. W trakcie  tzw. konferencji uzgodnieniowej, na tę kwestę zwracali  także uwagę  przedstawiciele korpusu podoficerskiego i szeregowych. Ich zdaniem,   każda konkurencja powinna być traktowana jednakowo. 

O ile generalnie słuszna jest zasada zrównywania konkurencji wśród kobiet i mężczyzn, to jednak  zaproponowane normy – zdaniem wielu biorących udział w pracach nad tym rozporządzeniem – są zbyt wygórowane, nie uwzględniające zarówno różnic płci  oraz wieku biologicznego. Ponadto wysokie normy bardziej zniechęcają niż zachęcają do utrzymywania sprawności fizycznej, zaś wprowadzenie nowych konkurencji OSF(ośrodek sprawności fizycznej ) i BTS (biegowy test sprawnościowy)  głównie dla młodych wiekiem żołnierzy w jednostkach specjalnych grozą urazami i kontuzjami. 

Propozycje nowych uregulowań zostały opublikowane w styczniu na portalu w tekście pt. „Sprawni jak żołnierze, czyli nowe normy autorskie”. Zmiany są radykalne.  Między innymi  zwiększono obowiązujące normy  sprawdzianu sprawności fizycznej dla żołnierzy mężczyzn w ćwiczeniach oceniających zdolności motorycznej tj.  wytrzymałość oraz  siłę mężczyzn  brzucha.  

Nieobecni na sprawdzianie 

Na razie nie wiadomo, jak  MON  ustosunkuje się do plagi nieobecności żołnierzy na sprawdzianach fizycznych.  W  2016 roku do sprawdzianu sprawności fizycznej w obu turach ( wiosenno-jesiennych) miało przystąpić prawie 94 proc. żołnierzy, ale  ponad 9 tys. mundurowych tego nie uczyniło.  Jak wynika z danych resortu obrony, zwolnienia lekarskie  były przyczyną  ok. 8 proc.  nieobecności, podróże, urlopy i inne - 1,28  proc. a inne powody - 0,6 proc.    

Ostatecznie sprawdzianu nie zaliczyło 648 żołnierzy. Ocenę dostateczną otrzymało 5 797 żołnierzy (7 proc.), dobrą – 34 940 (41 proc.), a bardzo dobrą – 43 120 (51 proc.).  Ocena niedostateczna lub brak zaliczenia testu może oznaczać zwolnienie ze służby wojskowej, ale nie musi. Nie dotyczy to jednak osób posiadających zwolnienie lekarskie, a także pań w ciąży lub karmiących piersią.

Nie ma warunków do uprawiania sportu

Ostatnio - w dniach od 18 marca do 17 kwietnia br. - na portalu przeprowadziliśmy  interesującą sondę pt. „Czy masz warunki do uprawniania sportu w  jednostce wojskowej” . Ankieta wykazała, że połowa jej uczestników ( na 1254 głosujących) odpowiedziała, że nie ma tych warunków, bo „przełożeni nie zwalniają na szkolenie z WF w trakcie służby”.  Odpowiednie warunki ma jedna czwarta użytkowników portalu, a niespełna co piąty korzysta z różnorodnych zajęć fizycznych poza  jednostką wojskową. Tylko co dwudziesty uczestnik naszej ankiety nie dba o  kondycję fizyczną, co nie jest informacją pozytywną. 

Z jednej strony zaostrza się wymagania w zakresie sprawności fizycznej, co jest  pozytywną tendencją, z drugiej zaś żołnierze nie mają odpowiednich warunków do uprawiania sportu w jednostkach wojskowych oraz ogranicza się liczbę instruktorów wychodzenia fizycznego. Ponadto plagą są zwolnienia lekarskie podczas sprawdzianów fizycznych.

 R.Choroszy

Zdjęcie: archiwum 5 pa 

Czytany 18498 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 22 maj 2017 07:40

Overall Rating (0)

0 out of 5 stars
Dodaj komentarz

Biorą udział w konwersacji

Pokaż poprzednie komentarze
  • Ggrree

    "ogranicza się liczbę instruktorów wychodzenia fizycznego. "
    Instruktorzy wf nie mają żadnego wpływu na kondycje czy sprawność żołnierzy w jw. Ich obowiazek to zorganizować egzamin i jeździć na zawody różnego rodzaju. Dbają o swój zdrowy tryb zycia i garstki pseudo wojskowych sportowców. Przeciętny żołnierz, który wykonuję nalezycie obowiazki zgodnie z koss nie ma żadnego pożytku z instruktora czy tez rywalizacji sportowej.

  • DDR

    Po jakiego czorta zmieniać to co funkcjonuje może lepiej uszczelnić system i weryfikować olewaczy. Wprowadzenie obowiązkowego biegu na 3 km doprowadzi do tego że ci co nie zaliczali biegu dostana trzy z egzaminu i nic więcej . Średnia ocena z WF w dół.

  • Krzysztof

    Jakby mój szef dowiedział się, że chcę iść na w-f w godzinach pracy to zaraz by stwierdził, że nie mam roboty i chyba się nudzę. U nas każdy ma po 3-4 działki i nieraz siedzi po godzinach. O w-f w trakcie godzin to mogę pomarzyć, a chętnie bym poszedł.

  • warszawiak

    NASZ WYWIAD. Gen. Wroński zabiera głos ws. Caracali: "Wiadomo było, że tu potrzebny jest zupełnie inny śmigłowiec"
    opublikowano: godzinę temu · aktualizacja: 2 godziny temu
    autor: fot. Arch. gen. D. Wrońskiego autor: fot. Arch. gen. D. Wrońskiego


    Podziel się

    Poleć
    Wykop
    24
    Nie mam pojęcia jakie osoby i z jakiego klucza były dobierane do prowadzenia sprawdzenia, czy te maszyny odpowiadają naszym oczekiwaniom i spełniają nasze wymagania, które zostały zaprezentowane przez oferenta. Dużo pytań tutaj się ciśnie. Jak to możliwe, że tyle parametrów zostało sprawdzonych bodajże w ciągu kilku dni? Ciężko jest to zrozumieć, tym bardziej, że śmigłowce nie latają cały dzień, ale z przerwami od 1,5 do 2,5 godzin
    REKLAMA

    —mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl gen. bryg. rez. pil. Dariusz Wroński, były szef Wojsk Aeromobilnych i Zmotoryzowanych, ekspert lotnictwa wojskowego zajmujący się śmigłowcami.
    Tygodnik „wSieci” ujawnił, że wojsko od lat ostrzegało MON za czasów rządów PO-PSL, że zakup Caracali dla polskiej armii nie jest dobrym rozwiązaniem. Czy Pan też tak uważa?
    Chcę podkreślić, że występuję tutaj jako ekspert niezależny, natomiast są pewne rzeczy, których prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się od samych polityków. Z prostego powodu- oni nigdy nie rozmawiają z dowódcami niższych szczebli, co jest dla mnie dramatem i w pewnym sensie nieporozumieniem. Jeżeli np. Kongres Amerykański chce dowiedzieć się u źródła, aby nie mieć żadnych rozterek w jakiejś sprawie, to wzywa danego kapitana, majora, czy pułkownika armii amerykańskiej, który z zachowaniem wszelkich reguł mówi co o sprawie sądzi lub jakie jest jego doświadczenie w temacie. U nas tego w ogóle nie ma.
    Dlaczego?
    Sam chciałbym wiedzieć. Przez te wszystkie lata pomimo tego, że w środowisku wojskowym uchodziłem i nadal uchodzę za eksperta, „pies z kulawą nogą” nie zapytał jakie jest moje zdanie na temat Caracali. Nikt z polityków nie rozmawiał z ekspertami i nadal to zjawisko jest niestety kontynuowane. A tu chodzi o to, by osoby decyzyjne usłyszały, co myślą o tym ludzie doświadczeni, którzy mają po 20-30 lat pracy na sprzęcie i ogromne doświadczenie z jednej, czy drugiej wojny. Tacy ludzie są w stanie powiedzieć czego oczekiwaliby od sprzętu, co według nich jest dobre, a co jest jeszcze lepsze. Oni wiedzą w jakim kierunku powinien pójść np. rozwój rakiet, artylerii, śmigłowców, jakie są rzeczywiste potrzeby. To w ogóle nie istnieje. A jeśli politycy już z kimś rozmawiają, to są to generałowie z najwyższych szczebli, typu: szef Sztabu Generalnego, inspektorzy, kiedyś dowódcy wojsk lądowych, sił powietrznych, marynarki wojskowej, sił specjalnych, itd. Jest szansa, że coś drgnęło, chociażby po wizytach ministra Kownackiego w 1 Brygadzie Lotnictwa Wojsk Lądowych.
    Trudno mi uwierzyć w to, że tak fatalnie wygląda ta komunikacja na linii politycy- wojskowi przy tak ważnych przetargach.
    Z całym szacunkiem dla tych ludzi, bo to są bardzo mądre osoby, które zawiadują strategicznymi przedsięwzięciami, ale czasem nawet nie zetknęli się z daną tematyką. Dlatego tak ważne jest, by głos mogli zabierać także ludzie z linii eksperci, na zasadzie pokazania jak oni to widzą. A dopiero później, mając pakiet informacji, decyzję na dany temat powinien podjąć minister obrony, czy sekretarz stanu. Oni też mają wiedzę i czasami pewne kompromisy są fantastycznym wyjściem dla państwa.
    Pan jednak pełnił wówczas odpowiedzialne funkcje w armii, związane właśnie ze śmigłowcami i Pana głos w przetargach na nie powinien dużo znaczyć.
    Mógł mnie wysłuchać, ponieważ taka była podległość, dowódca wojsk lądowych. Czasem przy jakiejś okazji udało się przeprowadzić krótką wymianę zdań z szefem Sztabu Generalnego. To wszystko. Nikt poza nimi jednak nie chciał usłyszeć co sądzi gestor i praktyk o sprzęcie czy wyposażeniu.
    To znaczy, że kiedy pojawiła się kwestia Caracali nikt do Pana się nie zgłosił, żeby wyraził Pan swoją opinię?
    Absolutnie nikt. Nie mam pojęcia jakie osoby i z jakiego klucza były dobierane do prowadzenia sprawdzenia, czy te maszyny odpowiadają naszym oczekiwaniom i spełniają nasze wymagania, które zostały zaprezentowane przez oferenta. Dużo pytań tutaj się ciśnie. Jak to możliwe, że tyle parametrów zostało sprawdzonych bodajże w ciągu kilku dni? Ciężko jest to zrozumieć, tym bardziej, że śmigłowce nie latają cały dzień, ale z przerwami od 1,5 do 2,5 godzin. Trzeba wówczas odtwarzać gotowość dla śmigłowca, bo po 10 czy 15 godzinach przebywania w powietrzu muszą przejść typowy przegląd. Poza tym załogi też zbyt długo nie mogą latać, w zależności od stopnia wyszkolenia pilot może latać 4 do 5 godz. maksymalnie jako instruktor. Więc jak to się stało, że tak szybko przemknęli testowanie, próby jednego raptem śmigłowca? Typem, zbliżonego tylko do oferowanych. Takich pytań jest cała masa.
    Co Pana jeszcze nurtowało?
    Trzeba pamiętać o tym, że to wojska lądowe nie patrząc na inne rodzaje sił zbrojnych postanowiły podjąć próbę pozyskania śmigłowców, które już naprawdę dramatycznie wołały o wymianę z różnych powodów. Kiedy jednak rozpoczęliśmy z 26 sztukami poszczególne kroki proceduralne i okazało się, że idzie nam całkiem nieźle, bo zostało to wpisane do planu modernizacji technicznej, nagle obudziła się marynarka, siły powietrzne, a potem jeszcze dołączyły wojska specjalne. Oni też chcieli mieć nowe śmigłowce.
    Czym to skutkowało?
    W ten sposób cały czas wzrastała ta liczba śmigłowców z 16 sztuka aż do 70. Ktoś tym sterował, ale w tym momencie należało zadać sobie pytanie: o rodzaj platformy. Bo jeżeli dla wojsk lądowych odpowiada jedna platforma, bo te zadania będą w głównej mierze prowadzone na lądzie- mowa tu o przewozie sił i środków uzbrojenia, jednym słowem transporcie- a tylko część zadań będzie dotyczyła rozpoznania, ratownictwa, etc., to jednak dla innych rodzajów sił zbrojnych już niekoniecznie. Marynarka dołożyła swoje, inne zadania. Pamiętajmy, że tam jest duża wilgotność, jest środowisko zasolenia, wpływ na silniki i całe oprzyrządowanie, wykonywanie zadań bez widzialności linii brzegowej, bez temperatury oddawania od ziemi, itd., itd. Wtedy wiadomo już było, że tu potrzebny jest zupełnie inny śmigłowiec.
    Dwa lata później temat „superśmigłowca” wraca. 7 sierpnia 2013 r. (ministrem obrony jest wówczas Tomasz Siemoniak) odbywa się posiedzenie ścisłego kierownictwa resortu, na którym zapadają ustalenia, że wojsko ma być wyposażone w śmigłowce oparte na jednej platformie. Dotarliśmy do miażdżącej opinii na ten temat, którą Siemoniakowi i podsekretarzowi stanu w MON ds. uzbrojenia i modernizacji, gen. Waldemarowi Skrzypczakowi, przesłał gen. Mieczysław Gocuł, który wtedy pełnił funkcję szefa Sztabu Generalnego WP
    REKLAMA

    — piszą dziennikarze.
    „Pomimo wzrostu możliwości i zdolności operacyjnych oraz ujednolicenia pakietu logistyczno-szkoleniowego należy się liczyć z nieuzasadnionymi potrzebami operacyjnymi, wzrostem kosztów oraz tym, że uzyskane zdolności nie zostaną w pełni wykorzystane przez poszczególne Rodzaje Sił Zbrojnych”
    — cytują autorzy.
    Na dodatek ówczesne kierownictwo ministerstwa zlekceważyło przestrogi Służby Kontrwywiadu Wojskowego, która wskazywała, że wielokrotna zmiana warunków, niesie za sobą „potencjalne zagrożenia prawidłowości przetargu”.
    Cała obecna wojna Platformy w sprawie caracali polega na stworzeniu wrażenia, że dobry kontrakt wynegocjowany przez rząd PO-PSL został zduszony przez Macierewicza przy pomocy Berczyńskiego. To tylko kontynuacja nieustannej politycznej batalii z ministrem obrony
    — podkreślają Pyza i Wikło.
    Więcej o błędach, kontrowersjach i niewyjaśnionych do dziś problemach z przetargiem na śmigłowce w najnowszym w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”. J

  • plutas

    Panowie przestańcie pierniczyć, że jesteście ( co niektórzy) tak zachlastani robotą,że choćby po apelu popołudniowym nie macie czasu na mały trening. Też często wyjeżdżam na ćwiczenia, podróże służbowe, itp. Ale jak chcesz być sprawny, to nikt ci tego nie zabroni. I nie obwiniajcie innych za swoją niedolę. Każdy ma w obowiązkach (bynajmniej ja mam -pkt. 3 "dbanie o wysoką sprawność fizyczną) więc jak się chce to można! Nawet po godzinach w ramach popołudniowego spaceru - jak na pół godziny lub godzinę pojedziesz na basen z rodziną lub pójdziesz pobiegać, to czy tak bardzo zaniedbasz swoich bliskich???? No chyba, że nadgodziny wyrabiasz jako opiekunka u sąsiada lub gdzie indziej. Nie obwiniać innych! Patrzcie na siebie. Nie róbcie się okrągli bo kobity będą mieli z was kupę śmiechu, mówiąc, że: 'każdy porządny gospodarz trzyma konia pod dachem" (czyt. wielkim brzuchem) ;-)
    POZDRAWIAM!

  • t

    Nie zawsze jest tak pięknie Obecnie jestem w JW, gdzie sprawność fizyczna jest doceniana i nikt nie powie złego słowa, że ktoś w godzinach służbowych pójdzie na siłownię albo pobiega. Jeżeli jednak traficie na dowódcę "niesportowego" to często usłyszycie "nie masz co robić, to ja ci znajdę"-jest różnie. Z drugiej strony jednak cywile nie mogą trenować w godzinach pracy, a miejskie siłownie są zapełnione wieczorami. Jeżeli ktoś chce to znajdzie sposób, jeżeli nie chce to znajdzie wymówkę. Nikt nie zaniedba rodziny 30-minutowym codziennym bieganiem albo godziną siłki 3 razy w tygodniu.

  • tomi

    Do Ja ciekawe jak Ty rezerwisto sobie załatwiałeś w-f co roku ??? Flaszkę dawałeś ???

  • ehhhh.......

    Wniosek jest prosty wyłączam telefon służbowy, nie włączam kompa po przyjściu do pracy zakładam dres i trenuje rzetelnie (jeśli mam gdzie) wszelkie pytania przełożonych o pracę i zadania będę uważał za wysoce niestosowne. Prawdę mówiąc chciałbym tak bardzo.

  • Ja

    do tomi . kto ci powiedział , że jestem rezerwistą ? rozczaruję cię , każdego roku ocena z sprawdzianu bdb , bez żadnych układów . jestem sprawny fizycznie i psychicznie . potrafię czytać ze zrozumieniem to co ktoś inny napisał . poświęcam swój wolny czas , na dbanie o kondycję fizyczną , bo wiem , że to dla mojego zdrowia itd . to , że nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi , to twoja sprawa . poruszyłem pewien temat , a płytko myślący rozpisali się , jakby maturę zdawali .

  • alex

    a kiedy żołnierze zawodowi otrzymają strój sportowy ? bo ten używany na co dzień jest troszkę przestarzały . Kiedy zostaną zniesione normy WF dowódcze , skoro dodatek dowódczy dostaje d-ca i szef pododdziału , batalionu ?