reklama
piątek, 06 październik 2017 07:48

^.X. Potrzebujemy natychmiastowego wzmocnienia zdolności obronnych naszej armii

Napisane przez Krakauer
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Mówimy o tym, żeby już wzmocnić nasze zdolności obronne, dosłownie WCZORAJ, bo jutro może być za późno. Nie ma co liczyć na sojuszników, po prostu są niepewni. Możemy być pewni tylko własnej siły, własnych Żołnierzy (i Żołnierek).

Niewiele zrobiliśmy dla wzmocnienia zdolności armii, powołanie Wojsk Obrony Terytorialnej to wspaniałe i wielkie wydarzenie, jednak to jest mało, ponieważ wojska w rozumieniu ludzi z bronią – nie przybyło jakoś szokująco wiele. Chodzi o to, że podejmowane przez MON działania nie powodują zwiększenia możliwości obronnych armii, ani nie zapowiada się, żeby miały ją spowodować już, teraz – natychmiast.

Symbolem nieudolności polskiego państwa jest budowa okrętu o nazwie Ślązak/Gawron. Jest to sprawa tak drażliwa, że nie będziemy o tym pisać, ponieważ nie da się o tym pisać, bez używania bardzo mocnych słów, za których publiczne używanie w tym kraju są sankcje. Jednak inaczej o tym nie da się już mówić, bo to jest absolutny rekord świata, chociaż i tak dobrze, że będzie patrolowiec. Trzeba pamiętać, że poprzednia władza rozważała pocięcie kadłuba. Generalnie w dziedzinie zbrojeń morskich wszystko co możemy zrobić na już, tj. żeby w perspektywie do roku poprawić zdolności bojowe – to zakup specjalizowanych dronów bojowych – maszyn podwodnych i min inteligentnych. Gdyby się udało przekształcić Gawrono-Ślązaka w pełnowartościową korwetę, byłoby wspaniale. Jednak to, co możemy zrobić to kupić wyspecjalizowaną broń podwodną. Ona musi mieć jakieś środki przenoszenia, z nędzy i biedy mogą być małe i szybkie jednostki nawodne, pozwalające przynajmniej na rozlokowanie tego uzbrojenia w bezpośrednim pobliżu akwenów wyjścia potencjalnego przeciwnika. Gdyby jeszcze pan Minister Obrony Narodowej chciał zapisać się w historii i kupił chociaż 4 dodatkowe samoloty odrzutowe – mogą być używane F-16 i skonfigurował je w wariancie morskim, to byłoby wręcz cudownie, ale cudów nie ma. Elementem koniecznym jest wzmocnienie Dywizjonów nadbrzeżnych – komponentami obrony przeciwlotniczej. Cokolwiek, czym można strzelać na 30 km – już, teraz, natychmiast. Od biedy mogłyby być szwedzkie pociski RBS-70 mają większy zasięg od naszych „Gromów”, zawsze to lepiej.

Jeżeli chodzi o Wojska Lądowe, po prostu każdy pojazd musi mieć dobry termowizor. Bez tych urządzeń, nie ma co się nawet wydurniać w nocy, bo jest się celem (w dzień też), chyba że wszędzie będziemy palić olbrzymie ilości opon? Ponieważ duża część tego co mamy to jeżdżący złom, do którego nie da się zamontować nowego sprzętu, należy NATYCHMIAST kupić chociaż lornetki termowizyjne dla dowódców pojazdów, jakby jeszcze kupić dla kierowców, to by miało większy sens. Już o tym niedawno pisaliśmy – nie powalczą w ten sposób, ale może zobaczą przeciwnika i się schowają, zanim on ich zobaczy. Drugą rzeczą dla Wojsk Lądowych i w ogóle absolutnym MUST HAVE dla armii jest granatnik. Ponieważ nie jesteśmy w stanie wyprodukować, ani kupić licencji na nowe, ani nawet na nowe głowice do RPG-7, to kupcy tyle ile się da doskonałych szwedzkich granatników Karl Gustaf.

Od biedy taką broń można opracować dosłownie w dwa – trzy miesiące, będzie miała gorsze parametry, będzie cięższa, mniej poręczna i mniej celna, to jest rura – nagwintowana z zamkiem z tyłu. To można zrobić w warsztacie, w dobrej firmie na maszynach sterowanych cyfrowo, zapewniając takie same półprodukty i warunki skrawania – można to produkować masowo. Już bez optoelektronicznych przyrządów celowniczych – jak nas nie stać, trudno – “być może” się dokupi w przyszłości (chociaż to poważny błąd, bo właśnie celowanie jest bardzo silną stroną tego uzbrojenia). Chodzi o to, żeby nasi Żołnierze, w ogóle mieli czym strzelać z dystansu około 600-800 metrów do pojazdów przeciwnika. W tym przypadku ważne jest zachowanie zgodności kalibru, 84 mm pozwala na zbudowanie względnie efektywnej głowicy kumulacyjnej – to chyba nie jest problemem? W rok od wydania polecenia i zadysponowania pieniędzy, krajowy przemysł może wyprodukować 2000 takich granatników i co najmniej 100 tys. pocisków. Granatniki jednorazowe, chociaż w ilości 5000 szt. trzeba kupić za granicą – nie tylko dla Wojsk Specjalnych, najlepiej z licencją na produkcję w kraju. Tylko one muszą być w porcie w Szczecinie najpóźniej do końca przyszłego roku, a pierwsze 200-500 jeszcze w tym! O modernizacji czołgów już nie ma po co pisać, zmarnowaliśmy szansę. Wszystko co można, to obłożyć je dodatkowymi osłonami z tego, co da się kupić na wolnym rynku. Szału nie będzie, ale nawet kawałek gąsienicy na wieży jest lepszy, niż goła wieża. Jakby były pieniądze, to pasowałoby kupić jeszcze trochę dronów, ale wyspecjalizowanych np. w rozsiewaniu zakłóceń. To drogie zabawki, ale wyjątkowo potrzebne, zwłaszcza w pierwszych dniach konfliktu, jak się strzela najdroższym i najbardziej zaawansowanych elektronicznie sprzętem.

Lotnictwo, to wielka otwarta księga. Śmigłowce są problemem potrzebnym natychmiast. Gdyby udało się pozyskać więcej samolotów (i kilkunastu pilotów – emerytowanych z państw NATO), to skokowo z dnia na dzień mielibyśmy inną sytuację. Gdyby udało się kupić chociaż eskadrę używanych F-16 starszych typów, w celu działania przeciwko celom naziemnym – to byłaby nowa jakość. Te samoloty muszą mieć broń pozwalającą na zwalczanie radarów przeciwnika. To drogie pociski rakietowe, ale mogą zdecydować o wyniku pierwszych trzech dni konfliktu. Proszę wziąć pod uwagę, że jeden z potencjalnych przeciwników posiada systemy przeciwlotnicze/przeciwrakietowe, pozwalające na pokrycie prawie połowy naszego terytorium – z baz własnych u siebie i u sojusznika. Poza tym problemem są własne zdolności obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. W Izraelu można bardzo szybko zamówić baterie przeciwlotnicze oparte na standardowych pociskach używanych przez NATO – głównie amerykańskie, jak i izraelskie. Gdybyśmy mieli dwa takie systemu, to by zmieniło sytuację strategiczną lotnictwa – jest oczywistością, że trzeba chronić bazy, chociaż to poważne wyzwanie.

Wojska Specjalne wymagają dodatkowego sprzętu. Na już, dosłownie na dzisiaj. Trzeba im kupić, to co się da – a przede wszystkim z 8 śmigłowców, mogą być składane w kraju, nawet z przysłowiowego katalogu. Będą lepsze od tego co mamy, tylko są potrzebne już, teraz – natychmiast. Poza tym trzeba zwiększyć ilość Żołnierzy Wojsk Specjalnych. W kilku jednostkach tego środowiska bardzo popsuła się krew, w tym w wyniku nominacji z ramienia obecnych polityków. Za wszelką cenę, trzeba poprosić o powrót do służby wszystkich, którzy odeszli w ostatnich latach, nawet na pół etatu – bo będą szkolić innych. Oczywiście trzeba byłoby powołać z dwie dodatkowe jednostki, realnie gdyby udało się osiągnąć wzrost stanów osobowych o 30% to byłoby doskonale.

Wojsko potrzebuje jeszcze logistyki, saperów (a oni niezwykle potrzebnych tzw. geo-radarów), oraz szpitali polowych. Nic by nie szkodziło, gdyby MON po prostu kupił trzy w pełni wyposażone i gotowe amerykańskie szpitale polowe, z pełnym wyposażeniem bez żadnego ściemniania i oszczędzania. To bardzo by poprawiło sytuację i podniosło morale, poza tym lekarzom byłoby łatwiej, chodzi o życie naszych Żołnierzy – mało zarabiają, mają stary sprzęt, jest go mało, w ogóle ich jest mało – więc przynajmniej tak zapewnijmy im pomoc. Proszę pamiętać, że to jest potrzebne już. Jeszcze nie tak dawno, produkowaliśmy nawet wagony medyczne z salami operacyjnymi!

Poza tym wszystkim tak na zupełnym marginesie, przydałoby się jeszcze kupić kilkaset samochodów terenowych dobrej marki, pomalować je na oliwkowo-zielono i lekko opancerzyć. Ponieważ to co planujemy kupić jest bardzo drogie i jest tego mało, a pojazdy do wystawienia przysłowiowej „czujki” są po prostu potrzebne. Proszę nie liczyć na to, że mieszkańcy mający terenówki będą je dobrowolnie przyprowadzać pod Wojewódzkie Komendy Uzupełnień. Zakup 500 samochodów terenowych nie jest czymś niemożliwym. Od biedy może być połowa z nich używanych, z jakiegoś demobilu. Lepsze to, niż nic.

Gdyby się udało przyjmować ochotników lub przywrócić szkolenia wojskowe dla absolwentów wyższych uczelni, cokolwiek co dawałoby rekruta chociaż na 3 miesiące w roku. Tak, żeby rotacyjnie mieć dodatkowo około 30 tyś., ludzi pod bronią, którzy będą umieli się okopać, ubrać maskę i się wszyscy nie zabiją, jak dostaną amunicję i granaty, to byłby poważny skok ilościowy. Ktoś musi pilnować mostów, skrzyżowań, wiaduktów i ujęć wody (b. ważna sprawa). Generalnie i to jest lekki ukłon w stronę koncepcji Obrony Terytorialnej, to w każdej gminie powinien być pluton, a w mniej licznych – drużyna ludzi z bronią, posiadająca jakiś własny transport, mapy, łączność i oczywiście broń, a co najważniejsze – działająca w ramach instrukcji. To byłoby bardzo, ale to naprawdę bardzo dużo. Zwłaszcza, jakby w Powiatach i Województwach były profesjonalne struktury wojskowego OT. O Obronie Cywilnej nie ma co wspominać, to oczywistość, konieczność i ostatnio dużo o tym pisaliśmy.

Powyższe propozycje, to tak na prawdę drobiazgi i szczegóły, nie zmienią skali naszego nieprzygotowania do wojny, jednak tyle co można poprawić, trzeba poprawić. Ponieważ mamy możliwości, tylko z niezrozumiałych powodów, których tylko można się domyślać, nie jesteśmy w stanie z nich skorzystać.

Autor: Krakauer (Obserwatorpilityczny.pl) >>>

Czytany 2234 razy Ostatnio zmieniany środa, 11 październik 2017 21:08

Overall Rating (0)

0 out of 5 stars
Dodaj komentarz

Biorą udział w konwersacji

Pokaż poprzednie komentarze
  • strażak

    wojsko to dupy, inwestować w straż pożarną, to jedyna siła narodu, najlepsza formacja mundurowa, największe zaufanie społeczne, a nie darmozjady z mon-u
    pozdrawiam

  • antystrażak

    Ty Strażak lepiej się nie odzywaj nierobie jeden.Wytykasz żołnierzom może ci przypomnę gdzie jest największa sypialnia w Polsce właśnie u was.Pierniczysz farmazony jaki to jesteś zapracowany chyba ze po służbie w innej robocie . Do pracy przychodzisz żeby odpocząć. Pozdrawiam normalnych Strażaków bo wiem że są to porządni ludzie a takiego elementu co pisze takie rzeczy powinniście się pozbyć z szeregu bo jak pluje na innych to i będzie pluł na swoich.

  • das

    Bolesna, naga, wstydliwa, prawda jednak nie wierze żeby decydenci mieli jakąkolwiek chęć by cokolwiek zmienić. Czytałem kiedyś raport gen. Modelskiego i to co się dzieje obecnie jest dokładna kalka tego co działo się przed wrześniem 39 r. z tym że wtedy mieliśmy 39 dywizji piechoty i 11 brygad kawalerii co prawda nędznie uzbrojonych bez wsparcia lotniczego ale jednak a dziś co mamy ? biorąc pod uwagę rozwój technologi i techniki wojskowej. Gorzej niż w 39.

  • yj33

    Dobrze że jesteście niezależni. Nikt inny w PL nie puściłby tak brutalnie prawdziwego tekstu. Z całego serca dziękuję.

  • Pobudka !

    Widzę , że czytane są moje i innych komentarze . Artykuł jest tego podsumowaniem , bardzo dobrym merytorycznie . Aby się nie rozpisywać . Musi dotrzeć do władz państwa , że ewentualny konflikt to nie bajka z telewizji , że jakby się zaczęło to musi już " lecieć " , do końca . I wtedy , gdy przeciwnik będzie oddziaływał 24 na 24 h , face tu face. Obnaży WSZYSTKIE nasze słabości i niedociągnięcia , a czasu na poprawę niedociągnięć nie będzie , których jest ich ogrom . Obrona pęknie w ciągu pierwszych godzin , po dobie będzie po wszystkim na obecną chwilę . Jeżeli wojska USA się nie pojawią w większej ilości a się nie pojawią , po ciosach rakietowych w ich kraj . Europa zapłacze , że silna była gospodarczo i nie chciała przekuć to w siłę militarną . :(:(:(

  • Ha ..

    Nic się nie zmieni , gdy 70 latkowie - " młodego " pokolenia decydują .

  • Lucky Lake

    A może wynająć 7 Wspaniałych w Japonii i w Meksyku to się sprawdziło?

  • pitt12

    Jeśli ktoś rozumie wzmocnienie obronności poprzez zwalnianie najbardziej doświadczonych żołnierzy a jeszcze propozycję zabrania emerytur tym ludziom no to mamy odpowiedź na tą kwestię. Żenada.

  • Inicjator

    Doskonale alarmujący tekst.

    Oddaje niepokój dużej części zorientowanego w problematyce obronności, polskiego społeczeństwa.

    Ale czołowy Polak, Pan Prezes nie czuje spraw obronności, bo Wojsko nie bywa na miesięcznicach - a to jest główne kryterium oceny ważności spraw przez Naczelnika Państwa.

    Dlatego na razie mamy masę obietnic, ambitnych planów modernizacji i rozwoju Sił Zbrojnych, bardzo umiejętnie prezentowanych przez Obecnego Ministra ON.

    Ale to są, jak na razie - zabiegi czystego PR.

    Tym kraju nie obronimy.

  • okólnik

    Ale najważniejszego w tym tekście nie było Potrzeba Odbiurokratyzowac Wojsko,Jeśli coś się planuje i nadaje priorytet to nawet jak wszystko się wali trzeba to wykonać.W naszym kraju jeśli priorytetu nie wykona się od razu to potem już musztarda po obiedzie.Najbardziej wielkie reformy, konstytucje jeśli początkowo nie były realizowane to później przechodzą już do Histori.Dlatego i ta modernizacja wojska tez przejdzie do historii ku uciesze opozycji jeśli nie odbiurokratyzuje się system.