reklama
sobota, 11 listopad 2017 06:24

11.XI. Potrzebujemy mądrego nacjonalizmu – refleksja z okazji 11 listopada

Napisane przez Krakauer
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

11 listopada w obecnych realiach politycznych nie miałby szans się powtórzyć. Stopień skłócenia elit politycznych jest czymś tak niesamowitym, że nie można sobie nawet wyobrazić scenariusza porozumienia ponad podziałami. Czynienie zarzutów panu Andrzejowi Dudzie Prezydentowi Rzeczpospolitej, za to że zaprosił m.in. pana Donalda Tuska – jako byłego premiera i aktualnego Przewodniczącego Rady Unii Europejskiej na uroczystości 11 listopada – to skończony idiotyzm, a nawet bardziej – to skundlenie intelektualne i nierozumienie państwa. Dodajmy – na poziomie elementarnym.

Proszę sobie spróbować wyobrazić sytuację, że straciliśmy niepodległość. Państwa sąsiednie nas podzieliły. W wyniku wielkiej wojny, w której te państwa upadły – mocarstwa zachodnie dochodzą do wniosku, że jednak jak Polska istnieje to jest większa stabilność w tym regionie. Czy nasi politycy byliby w stanie się porozumieć? Czy może mielibyśmy dwie Polski? Dosłownie kraj podzielony jak Korea, Wietnam (przed zjednoczeniem), czy Niemcy. W jednej części rządziłaby prawicowa-prawica, o zapatrywaniu konserwatywno-narodowym, a w drugiej siły uważające się za postępowe. Ci ludzie dzisiaj nie potrafią się porozumieć co do spraw zasadniczych i w istocie trywialnych, a co dopiero w przypadku poważnego problemu. Prawie doszło do szarpaniny w Sejmie, wyzwisk nie brakowało.

W listopadzie 1918 roku to wszystko również nie było łatwe. Jednak się udało i to pomimo całego szeregu zdarzeń, które były po prostu nieprawdopodobne. We wszystkich trzech dzielnicach podzielonego kraju, doszli do głosu ludzie, którym zależało na Polsce i dla Polski byli gotowi oddać życie. Przejście od Rady Regencyjnej, poprzez rząd w Lublinie do Józefa Piłsudskiego – to wydarzenia nie mające precedensu. Niestety później było gorzej, doświadczyliśmy w okresie międzywojennym rozkładu klasy politycznej i nadzwyczajnych sporów paraliżujących politycznie państwo. To zadziwiające, że tym samym ludziom kilka lat wcześniej udało się stworzyć państwo.

Dzisiaj nie można mieć złudzeń, w razie upadku, który jest możliwy – komu byśmy zaufali? Kto byłby Ignacym Daszyńskim? Kto byłby prymasem Kakowskim (Rada Regencyjna)? Kto byłby Piłsudskim? Wyobrażacie sobie państwo np. pana Kaczyńskiego jako Naczelnika Państwa? Może pana Dudę jako Prezydenta wracającego z emigracji? Czy Naród zaufałby tym ludziom bez politycznego PR-u i innego rodzaju technik wpływu społecznego, jakie są od dawna wykorzystywane w wyborach (od czasów Ole Ole Olek!). Nie da się na te pytania odpowiedzieć, ale warto się nad tym zastanowić.

Dzisiaj w naszym kraju odbywają się oficjalne obchody Święta Niepodległości, na budynkach wiszą flagi, panuje nastrój powagi i narodowego uniesienia. Nie można jednak udawać, że przynajmniej część z nas nie ma problemu z nacjonalizmem. NIE MA NICZEGO WSPANIALSZEGO NIŻ UMIŁOWANIE OJCZYZNY! Jednak trzeba to robić mądrze. Nie można w tej miłości nikogo wykluczać, ponieważ miłość budowana na zawistnym z zasady i pogardliwym w naturze – wykluczeniu osób stygmatyzowanych, to nie jest miłość. To miłość co najwyżej własna, a nie Ojczyzny!

Zbitka narodowo-religijna, którą obserwujemy u części hierarchów i wyznawców idei nurtu narodowo-religijnego w Kościele dominującym jest bardzo niebezpieczna – zarówna dla idei narodowej jak i samej obecności religii w życiu Narodu. Taki mariaż musi bowiem opierać się na dominacji mono-ideologicznej i mono-kulturowej, dla której już samo nieuczestniczenie jest formą sprzeciwu. Co jest zresztą często przedstawiane przez zaangażowane środowiska jako zasada – kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam. Niestety w praktyce oznacza to wykluczenie części osób, które już nie są zaliczane do słusznej części narodu (oni stoją tam, gdzie stało ZOMO, Komuniści i złodzieje itd.). 

Polska niepodległość jest związana z religią dominującą, jednak trzeba pamiętać, że bez innowierców, w tym także i tych inno-kulturowych nie zostałaby obroniona w wojnie 1920 roku, po wielkiej awanturze na Wschodzie (Sejm im obiecał meczet w Warszawie – do dzisiaj niespełniona obietnica). Dzisiejsza Polska opiera się na pracy wszystkich ludzi, w tym osób niewierzących, jak również osób żyjących w innych ramach obyczajowych, niż najpopularniejsze. Czy te osoby mają być wykluczone z przynależności do Narodu, pojmowanego przez pryzmat religii? Proszę poczytać stanowisko Kościoła Katolickiego w przedmiocie niepodległości Polski. Są publikacje na ten temat, pokazujące jak to wyglądało na przestrzeni lat. Wiele osób mogłoby się zdziwić, dodajmy – bardzo zdziwić.

Wątkiem po prostu głupim jest odwoływanie w kontrze narodowo-religijnego nacjonalizmu do Komunizmu. Często uzupełnianego pojęciem pomostowym – lewactwem, bo nawet najbardziej zajadli krzykacze „raz sierpem, raz młotem…” – muszą przyznać, że o Komunistów dzisiaj w Polsce trudno. Za to lewaków, oj tak! Lewaków to nam nie brakuje, prawicowa szczujnia tropi ich zawzięcie w internecie od kilku lat. To jeden z elementów nienawiści na której jest budowany nasz konflikt wewnętrzny. Słowa klucze – nic nie znaczące, ale mające domniemaną konotację.

Wątkiem haniebnym jest ksenofobia, w tym szczególnie parszywe: antysemityzm, rusofobia, germanofobia, czy też ostatnio często demonstrowany nazwijmy to „sceptycyzm” wobec Ukrainy i Ukraińców. W tym aspekcie rola elit jest fundamentalna, albowiem nawet jeżeli dzisiaj ktoś przeczyta książkę Romana Dmowskiego – „Myśli nowoczesnego Polaka”, to chociaż to słuszne i potrzebne – bo warto, to jednak to nie jest już tak „nowoczesne” jak byśmy chcieli. Przydałoby się to zaktualizować, tak żeby współczesny polski nacjonalizm mógł bardzo realnie odnosić się do rzeczywistości. 

Bardzo interesujący „ciąg dalszy” dla „Myśli nowoczesnego Polaka” napisał Stanisław Cat-Mackiewicz w krytykowanej, ale wybitnej bo do bólu pragmatycznej i rzeczywistej „Historia Polski od 11 listopada 1918 do 17 września 1939”. Autor zawarł tam bardzo mądrą i ponadczasową myśl o znaczeniu politycznym Polski, jako funkcji stosunków rosyjsko-niemieckich: „Z chwilą, kiedy te stosunki są złe, znaczenie Polski urasta, Polska odzyskuje polityczną samodzielność. Kiedy stosunki rosyjsko-niemieckie naprawiają się, samodzielność polityki polskiej pada. W chwili niemiecko-rosyjskiej politycznej jedności działania – niepodległość Polski zamiera.” [s. 77].

Mniej więcej tyle można powiedzieć o naszej niepodległości, która potrzebuje nacjonalizmu. Jeżeli ma w ogóle istnieć, to istnieć musi Polska narodowa i siłą rzeczy z religią dominującą. Żeby Polska mogła istnieć, trzeba znaleźć odpowiedź na ten niesłychanie jednoznacznie przedstawiony problem. Dodajmy, że nie jest tą odpowiedzią nasza współczesna polityka. Potrzebujemy mądrego nacjonalizmu, nie jest nim i nie będzie nacjonalizm narodowo-religijny. Jednak, to na tą chwilę, jedyny nacjonalizm jaki mamy w powszechnym odbiorze. Ten, kto potrafi go przeistoczyć w mądry nacjonalizm – czyli takie, w którym Polska byłaby DLA WSZYSTKICH – zostanie nowym Józefem Piłsudskim i Romanem Dmowskim… 

Zawsze będziemy powtarzać – kraj w naszym położeniu i z naszym potencjałem MUSI być zorganizowany tak, jak połączenie Prus z okresu Kanclerza Bismarcka i współczesnego Izraela oraz posiadać broń masowego rażenia (w tym jądrową) i silną armię. Tak, żeby móc skutecznie obronić się przed jednym zagrożeniem z dwóch głównych kierunków strategicznych, a drugie zagrożenie boleśnie uszkodzić. Tylko wtedy będziemy suwerenni i względnie bezpieczni. na początek potrzebujemy militaryzacji i powszechnego uzbrojenia społeczeństwa, każdy Polak i każda Polska powinien mieć prawo do posiadania broni, w tym broni automatycznej – typu wojskowego.

Historia, którą dzisiaj przypominamy nauczyła nas, że każdy Polak i każda Polska musi umieć się bronić. Wielkim przestępstwem na naszym Narodzie jest to, że jesteśmy niezdolni do obrony. Dlatego należy pochwalić rząd za pomysł budowy strzelnic i promocji strzelectwa. Przestańmy się oszukiwać, należy przywrócić Zasadniczą Służbę Wojskową, dla wszystkich. Alternatywą jest ryzyko upadku państwa. Jednak to wszystko i tak na nic, bez mądrej polityki, a jej kluczowym elementem jest utrzymywanie poprawnych stosunków z Niemcami, porozumienie z Rosją i obecność USA w Europie. Francja sama nie powstrzyma Niemiec, ujawnione ostatnio ich scenariusze rozwoju sytuacji w Europie do 2040 roku zakładają ponowną militaryzację Niemiec. Obudźmy się – jeszcze nie jest za późno, ale pociąg już ruszył…

Krakauer( obserwatorpolityczny.pl) >>>

Grafika: obserwatorpolityczny.pl 

Od redakcji: Poglądy autorów felietonów, komentarzy i artykułów publicystycznych nie zawsze są tożsame z poglądami redakcji portal-mundurowy.pl

 

 

Czytany 746 razy Ostatnio zmieniany sobota, 11 listopad 2017 06:44

Overall Rating (0)

0 out of 5 stars
Dodaj komentarz

Biorą udział w konwersacji

Pokaż poprzednie komentarze
  • Ivo

    Doskonały tekst, właśnie o to chodzi. O takie rozumienie patriotyzmu. Nacjonalizm jest lepiszczem, które gwarantuje nam wspólnotę celów! Jeszcze Polska nie zginęła!

  • Solidare

    Współczesne państwo powinno być jak mózg zdrowego człowieka,powinno mieć dwie polkule,prawą,pragmatyczną(narodową) i lewą,socjalistyczną,(liberalną)Prawa pulkula powinna rządzić lewą stroną narodu a lewa polkula powinna rządzić prawą stroną narodu.Obie pulkule powinny się uzupełniać.A kiedy potrzeba będzie wielkiego wysiłku narodu polskiego w odbudowie lub obronie wtedy powinna być synchronizacja tych pułkul mózgowych która wyzwolilaby ogromny potencjał spoleczno-narodowy państwa.Przykładem tego może być-Japonia,Niemcy,Izrael,Meksyk

  • Wawer75

    Osobiście sądzę, że nikt wychowany w normalnym domu i mający wykształcenie wyższe niż gimnazjalne nacjonalizmu nie potrzebuje.

  • XYZ

    Do OLO: Mam pytanie. Co jest według Pana dobre, mądre, poprawne, słuszne etc?

  • XYZ

    Do Wawer75: Każdy człowiek dzięki wyszształceniu, otwartemu umyslowi oraz doświadczeniu sam kreuje swoje poglądy. Ciekawi mnie co ma Pan na myśli przytaczając stwierdzenie normalny dom? Bardzo bawią mnie takie komentarze. Na przydład nie ma definicji dobra. Przez różne osoby dobro może być zupełnie inaczej odbierane i postrzegane. Ale Pan wymyślił sobie tu swoje ramy postrzegania rzeczywistości oraz potrzeb w zależności od posiadanego wykształcenia. Każda osoba ma prawo do swojego paradygmatu postrzegania rzeczywistości. Założenie, że osoba , która uznaje interes swojego narodu za najwyższą wartość nie jest wykształcona jest błędnę i niesprawiedliwe. I to czy ktoś wyznaje pewne postawy czy ideologie pozostawmy jego decyzji. Pozdrawiam.

  • Hitler też chciał mądrze ...

    Mądry nacjonalizm ...nieźle " wyprany " mózg ?

  • Wawer75

    Do XYZ krótko i na temat - niestety nacjonalizm nie kojarzy mi się z dobrem narodu, jeżeli Pan uważa nacjonalizm jako dobro - gratuluję

  • XYZ

    Do Wawer75: Proszę w takim razie napisac z czym Panu kojarzy się nacjonalizm? W mojej wypowiedzi nie określiłem jakie mam poglądy, jednakże zapraszam do lektury tam Pan zapozna się że znaczeniem słowa "nacjonalizm". Pozdrawiam.

  • Wawer75

    Do XYZ. Proszę czytać uważnie i ze zrozumieniem, a więc po pierwsze niestety nacjonalizm nie kojarzy mi się z dobrem narodu i nic Pan w tej sferze nie jest w stanie zmienić, po drugie nie określam Pana poglądów - chyba, że nie rozumie Pan tego co czyta. Żegnam

  • XYZ

    Do wawer75: Nie staram się zmienić, jak również nie miałem takiego celu. Rozumiem, że prawdopodobnie opiera Pan swoją wiedzę na stereotypach nie popartych dowodami. Jezeli chodzi o czytanie ze zrozumieniem. W poprzedniej wypowiedzi poprosiłem o uargumentowanie Pana stanowiska. Otrzymałem odpowiedź typu "nie bo nie i koniec". Na koniec prosze zapoznać się ze wspomnianą definicją. Żegnam.