reklama
piątek, 17 listopad 2017 06:45

17.XI Czy lepiej kupić mniej nowoczesnych samolotów czy więcej starszych i je remontować?

Napisane przez Krakauer
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Czy lepiej kupić mniej nowoczesnych samolotów czy więcej starszych i je remontować? To ważny problem dotyczący rozwoju naszego lotnictwa. Kupno 48 samolotów F-16 było dobrym wyborem, ponieważ kupiliśmy dość dużo nowoczesnych samolotów, pozwalających naszym Siłom Powietrznym na działanie. W skali potrzeb naszego kraju, wynikających z zagrożeń to bardzo mało. Jak również, co jest bardzo ważne, kupując samolot trzeba już myśleć o jego następcy.

Pan generał Tomasz Drewniak były inspektor Sił Powietrznych odsłonił bolesną prawdę o stanie faktycznym możliwości użycia naszego lotnictwa. 4 godziny walki w starciu z sąsiednim termonuklearnym supermocarstwem to jest i tak dużo. Więcej nie mamy czego wymagać, albowiem nasze lotnictwo jest zbyt szczupłe i ma na sobie praktycznie cały ciężar obrony powietrznej, bo obrony przeciwlotniczej praktycznie nie posiadamy. 

Nie można mieć o to pretensji do pana generała, ponieważ to nie jest żadna tajemnica – wystarczy popatrzeć na dysproporcję sił oraz stopień profesjonalizacji i system obrony jaki tworzą Sił y Zbrojne Federacji Rosyjskiej. To bardziej, niż bardzo wymagający przeciwnik. Ma nad nami ilościową i jakościową przewagę, przy tym mogą zwalczać nasze lotnictwo kilkoma systemami broni. Poczynając od doskonałych samolotów myśliwskich, a na systemach obrony przeciwlotniczej bazujących na lądzie i na okrętach kończąc. Specyfika rosyjskiej obrony przeciwlotniczej polega na tym, że z okrętów na Morzu Bałtyckim, baz w Obwodzie Kaliningradzkim i na Białorusi – pokrywają swoim zasięgiem mniej więcej połowę naszego terytorium.

Poza samolotami F-16 cała reszta to złom, służący do podtrzymywania etatów lotniczych i obsługi – w tym kontekście inne samoloty są potrzebne. Su-22 to potężna i wspaniała konstrukcja, jednak bez elektroniki na współczesnym polu walki nie ma żadnych szans na polu walki. Mig-29 to również doskonały samolot, mający bardzo duże możliwości, jednak technicznie stary i zużyty. Pozostałe konstrukcje to głównie Ts-11 Iskra – piękne i niezawodne krajowe konstrukcje niezapomnianego Tadeusza Sołtyka, już jednak nie powinny być nawet samolotami szkolnymi bo to epoka Mig-15.

Warto pamiętać, że od lat nie mamy lotnictwa morskiego – przeznaczonego do walki nad morzem. Posiadanie samolotów zdolnych do prowadzenia walki nad Bałtykiem, byłoby dla nas olbrzymim wzmocnieniem, zwłaszcza jeżeli chodzi o zwalczanie okrętów nieprzyjaciela. Wymaga to jednak zakupu samolotu dwusilnikowego, samoloty jednosilnikowe są mniej bezpieczne w razie awarii jednego silnika. Nad morzem zawsze ma to olbrzymie znaczenie, jak również możliwości takiego samolotu są większe (więcej uzbrojenia, dalszy zasięg).

Zakup nowych samolotów to olbrzymi wydatek. Do kosztu samolotu dochodzą koszty części zamiennych, napraw bieżących, głównych, silniki zapasowe, sprzęt do kalibracji urządzeń i uzbrojenia oraz obsługi. Szkolenie personelu obsługi, szkolenie pilotów – to są olbrzymie koszty. Do tego oczywiście uzbrojenie oraz niezwykle ważne pakiety modernizacyjne. Zachodnie uzbrojenie ma to do siebie, że co jakiś czas są opracowywane nowe warianty broni mającej lepsze parametry np. większy zasięg rakiet, lepsza precyzja trafień itp. Wymaga to jednak dostosowania samolotów nosicieli do wymagań efektorów (rakiet, bomb kierowanych czy systemów rozpoznania). 

Realny koszt zakupu jednego samolotu w transzy 50 maszyn (analogicznie jak zakup F-16), to koszt co najmniej 100 mln USD plus wydatki na uzbrojenie, bardziej zaawansowany serwis i modernizacje. Za te pieniądze moglibyśmy kupić kolejne F-16 lub JAS-39 Grippen – doskonały samolot ze Szwecji. Jednak na rynku są już nowe konstrukcje, w tym także maszyny dwusilnikowe, które są przeważnie droższe. Przy czym trzeba pamiętać, że nasze samoloty muszą mieć najlepsze z możliwych wariantów urządzeń walki radioelektronicznej jakie tylko możemy kupić, ponieważ przeciwnik jest bardziej niż wymagający. To zawsze będzie podrażać nasze konstrukcje o 20-30%, niestety za elektronikę – wyposażenie specjalne się płaci. 

Kraje zachodnie włączyły się do programu F-35 firmy Lockheed-Martin. To wspaniała amerykańska konstrukcja, samolot przyszłości pozwalający na supremację w powietrzu krajom zachodnim. Jest on jednak bajecznie drogi. Tutaj cena około 200 mln USD za egzemplarz nie powinna nikogo zdziwić i trzeba być przygotowanym na kolejne koszty związane z eksploatacją tak nowoczesnej konstrukcji. 

Z maszyn dwusilnikowych wybór jest dość duży. Przede wszystkim w grę wchodzą najnowsze odmiany amerykańskich F-18 Hornet. To samoloty o nadzwyczajnych możliwościach bojowych i eksploatacyjnych, których posiadanie znacząco zmieniłoby status naszych Sił Powietrznych. Jeszcze ciekawszą propozycją są najnowsze modele F-15 Eagle, to najpotężniejszy samolot o jakim możemy dzisiaj pomyśleć. Zakup nawet niewielkiej ilości – eskadry (12-16 sztuk), pozwoliłby na zupełnie nową jakość w planowaniu użycia bojowego naszego lotnictwa. Istotnie zyskałoby na możliwości prowadzenia działań ofensywnych, chociaż trzeba mieć świadomość, że w takiej ilości – to niestety nadal „jednorazówki”. 

Bardzo ciekawe są konstrukcje europejskie. Francuski Rafale jest bardzo drogi, w różnych kontraktach jego koszt jednostkowy to około 250 mln USD za sztukę – jednak to jest maszyna o bardzo dużych możliwościach mająca jedną fantastyczną zaletę – nie jest to samolot amerykański. Oznacza to, że mając taką maszynę jest się praktycznie niezależnym od USA pod względem sprzętowym i uzbrojenia. To bardzo ważne i to bardzo dużo, ponieważ może być różnie, w tym znaczeniu że uzależnienie się technologiczne od jednego państwa jest zawsze niebezpieczne. Chociaż trzeba pamiętać, że bardzo wiele części, pakiety modernizacyjne i doskonałe, prawdopodobnie najlepsze na świecie uzbrojenie do amerykańskich samolotów oferuje Izrael. Jednak maszyna francuska gwarantuje niezależność i z tego powodu warto ją rozważyć jako dodatkowy komponent dla naszego lotnictwa – byłby to doskonały wybór. Przy czym jak podano powyżej, to byłyby bardzo duże koszty. Jednak za jakość i niezależność się płaci.

Drugim ważnym samolotem europejskim jest Eurofighter. To potężny system uzbrojenia, mający olbrzymie możliwości i poważne zdolności modernizacyjne. To doskonała konstrukcja, bardzo nowoczesna i przyszłościowa. To prawdopodobnie samolot z największym potencjałem na przyszłość, w tym znaczeniu że to maszyna na 30-40 lat do przodu. Jest jednak jeszcze droższy w zakupie, ponieważ jest produkowany w małych ilościach głównie dla państw europejskich i bogatych państw Zatoki Perskiej, które chciały mieć doskonały sprzęt – niezależny od Amerykanów. Proszę pamiętać, że do tych samolotów są oferowane całe pakiety uzbrojenia, które decydują o ich możliwościach.

Tymczasem w kręgach eksperckich krążą plotki o planowaniu zakupu około 100 samolotów F-16 z amerykańskiego lub europejskiego demobilu. Byłyby to samoloty starszych serii produkcyjnych, często pamiętające jeszcze przełom lat 80/90-tych. Zdatne do lotu i wypełniania misji bojowych, jednak przy użyciu uzbrojenia i środków rozpoznania z poprzedniej epoki elektroniki. W porównaniu do tego, co mogą nasze Su-22 to i tak byłby skok technologiczny porównywalny do zamiany taczki na ciężarówkę. 

Jednak nie o to już chodzi, ponieważ potencjalny przeciwnik jest bardziej niż wymagający – musimy mieć pewność, że nasi piloci dostają do ręki najlepszy możliwy sprzęt. Zapewnienie pakietów modernizacyjnych i utrzymanie ich zdolności bojowych byłoby bardzo kosztowne, a przez cały czas dysponowalibyśmy ograniczonymi możliwościami tych samolotów, bo ciągle byłyby w naprawach, regulacjach i modernizacjach. 

Naszym problemem jest to, że potrzebujemy maszyn na wczoraj. Tymczasem cykl produkcji i dostawy nowych maszyn, na pewno będzie trwał dłużej, niż dostawa i odtworzenie podstawowej zdolności bojowej maszyn używanych. Jednak później trzeba będzie je cały czas remontować, natomiast maszyny nowe – pozwalają na racjonalną politykę eksploatacji zgodnie z naszymi potrzebami. Powoduje to dodatkową komplikację do wyboru, jednak maszyny nowe oferują jeden bardzo ważny aspekt – psychologicznie piloci mają świadomość, że dostają do ręki najnowszy i najlepszy sprzęt na jaki było nas stać. To bardzo ważne, wpływa na morale – a w ostatecznym rozrachunku przekłada się na nasze bezpieczeństwo. Ten aspekt ludzki jest niesłychanie istotny.

Prawdopodobnie optymalnym rozwiązaniem dla nas byłoby wykonanie trzech kroków jeżeli chodzi o lotnictwo bojowe. Po pierwsze trzeba zmodernizować posiadane F-16 do najnowszych standardów pod względem walki radioelektronicznej i rozpoznania. Po drugie trzeba kupić dużą partię samolotów dwusilnikowych – albo F-18, albo Eurofighter/Rafale. Chodzi o co najmniej 50 maszyn, pozwalające na zdublowanie możliwości operacyjnych naszego lotnictwa. Byłoby idealnie kupić 60 maszyn, wówczas 48 byłoby do jednostek lotniczych na zastąpienie Migów i Su, a 12 pozwoliłoby na odbudowanie lotnictwa morskiego. Mówimy o szkoleniu pilotów i specyficznym uzbrojeniu. Ze względu na cenę najprawdopodobniejszy byłby F-18, uzbrojenie kupowane do F-16 byłoby z nim z zasady kompatybilne. Na 60 takich samolotów z potrzebnym oporządzeniem trzeba wysupłać około 12 mld USD. Plus później dalsze koszty – modernizacyjne, bo utrzymanie ich w najwyższej możliwej sprawności byłoby naszym priorytetem.

To bardzo dużo pieniędzy, ale ten wydatek spowodowałby że mielibyśmy około 108 samolotów, nowoczesnych i zdolnych do zaatakowania przeciwnika, walk powietrznych i projekcji siły nad morzem. Gdyby do tego kupić jeszcze jedną eskadrę F-15 – nawet używanych, starszych typów i je odpowiednio zmodernizować pod kątem np. możliwości przeniknięcia przez obronę przeciwlotniczą nieprzyjaciela, to byłoby bardzo dużo jak na nasze możliwości. 

Jednak elementem koniecznym do obrony są systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, w tym także przydałyby się pełnowartościowe okręty wojenne zdolne do osłony przeciwlotniczej Morza Bałtyckiego – to bardzo ważne znaczenie strategiczne z naszej perspektywy. Dwa dobre okręty z należytym wyposażeniem okręty mogą zmienić sytuację strategiczną w chwili rozpoczęcia konfliktu.

W ostateczności jednak decyzję powinni podjąć eksperci. Ważny w tym będzie offset, przy czym trzeba się pogodzić z tym, że tutaj „szału” nie będzie. Ponieważ tak na prawdę nie mamy z czym być partnerem dla Amerykanów. W wariancie europejskim, można pomyśleć o wejściu polskiego rządu do struktur właścicielskich koncernów produkujących europejskie uzbrojenie. W tym znaczeniu miałoby to sens i stanowiło wartość dodaną do kontraktu.

Warto dodać, że w Niemczech pojawił się pomysł na zakup samolotów F-18, jako względnie tanich i o olbrzymich możliwościach bojowych. Warto pójść tą drogą, jednak w dalszej perspektywie – trzeba myśleć o F-35 jak tylko będzie nas na nie stać.

Krakauer ( www.obserwatorpolityczny.pl>>>

Od redakcji: Poglądy autorów felietonów, komentarzy i artykułów publicystycznych nie zawsze są tożsame z poglądami redakcji portal-mundurowy.pl

Czytany 1568 razy Ostatnio zmieniany piątek, 17 listopad 2017 09:46

Overall Rating (0)

0 out of 5 stars
Dodaj komentarz

Biorą udział w konwersacji

Pokaż poprzednie komentarze
  • ppłk. pil. dypl.

    Suczki i Migi są po to żeby były etaty. a etaty są po to żeby były nawyki. Nie ma niczego gorszego niż likwidacja jednostek wojskowych. Z tego punktu widzenia dobrze że one są, ale lepiej jakby zamiast nich było np. 48 używanych F 16 - jeżeli nas na nic nie będzie stać. Bo będzie nowa jakość, i w sumie będzie taniej.

  • Warrior

    A po co pilotom nawyki? Im szybciej o nich zapomną, tym lepiej. Pilotowanie eFa (15,16,18) a suki i miga to jak autor napisał przesiąść się z taczki do ciężarówki. A jeśli chodzi o likwidację jednostek, to przypomnę Panu płk pil rez, że żeby w Krzesinach eFy latały, zlikwidowano Powidz i Mirosławiec, bo ludzi nie mieli.

  • obiektywny

    Po prostu trzeba wszystkiego więcej.

    Przede wszystkim LUDZI, znających angielski i technikę.

    Żeby nie było tak, jak z remontem ORP Orzeł, podczas demontażu akumulatorów.

    Absolwenci zarządzania, politologii i dziennikarstwa niestety nie wszędzie się sprawdzają.

    Powiększa się luka w umiejętnościach praktycznych starszej kadry (bo odchodzi), a ich następców.

    Tu widzę narastający problem.

    Samolotów czy rakiet można nakupić sporo, tylko kto to będzie BEZPIECZNIE obsługiwał?

    Czarno to widzę, bo pieniądze są zbyt małe, żeby wybierać najlepszych.

    Nie ma tłoku pod bramami baz lotniczych czy rakietowych w Polsce.

  • dolo

    Ale ... Cóż . Jaśnie Wszechwiedzący i tak nie kieruje się takimi opiniami, ba.. żadnymi opiniami. Ma swoje zdanie i pieniądze ida w las ...

  • zeus78

    Tak sobie pisze bo mnie to w. ...jak słyszę mlodziaka narciarza ze

  • Prawda .

    Ok , niedobory w lotnictwie , tyle że za mało i za stary sprzęt to mamy w każdym rodzaju wojsk . Począwszy od czołgów , BWP , okrętów itp itd . Jesteśmy w ciemnej .........:p:p:p

  • Mati18

    Nie wiem skad ma pan dane co do kwot ale prosze je sprostowac albo przygotowac sie na zwolnienie z redakcji. Tego nikt nie weryfikuje dessault rafale cena jed 74 usd a f 35 kosztuje 105 i ma zejsc do 90 . Masakra

  • seba

    Panie i Panowie mam pomysł jak zaoszczędzić kup kasy w MON a mianowicie wszystkie np. moje STARY 266 co mają ponad 30 lat a takowe posiadam zarejestrować na zabytki będzie taniej w ubezpieczeniu i przegląd raz na całe życie.

  • jkl

    Mati to są ceny realne razem z częściami, pakietami szkoleń, serwisu, infrastrukturą, urządzeniami do strojenia awioniki, oponami itd. Kupiliśmy 48 F16 za 54,6 mld USD to nieco ponad 100 mln za sztukę :) Miłego dnia, myślę że autor ma rację. ps. a ile jeszcze władowaliśmy w to po kontrakcie...

  • Mati18

    To zes teraz zaje..... 56 mld chlopie czy ty wiesz wogule ile to jest. Polska ma roczny budzet rzedu 12 mld usad. Ja zawsze jak sie madruje to najpierw sprawdzam informacje w przeciwienstwie do mosci znawcow z gimbazy. 6 mld usad. A myslisz ze dlaczego na wisle mowia kontrakt stulecia bo za f16 sh odam 48 szt dali 56 :):)