reklama
niedziela, 03 grudzień 2017 10:59

3.XII. Nie możemy nie oddychać przez pół roku!

Napisane przez Krakauer
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nie możemy nie oddychać przez pół roku. W miastach na południu kraju stężenie PM 2,5 i PM 10 przekracza wielokrotnie polskie normy dla jakości powietrza. Warto dodać, że nasze normy są o wiele bardziej zawyżone, niż średnia europejska. To powoduje, że możemy mówić o stanie permanentnego zagrożenia życia dużej części populacji. Pisze to autor w Krakowie, czując metaliczny posmak w ustach, który nasilił się po otwarciu okna. To naprawdę nie są żarty.

Umycie okien powoduje, że w pokoju robi się jaśniej. Płyn po umyciu szyb jest dosłownie czarny, nie można tego inaczej określić – czerń absolutna. Plastik na ramach okien zrobił się biały po przetarciu detergentem. Firanki zdjęte z okna – wydają się białe, ale nie są białe. Mają w sobie gigantyczną ilość kurzu. W istocie są brązowe.

Samochód koloru srebrnego ma na sobie ciemne i szare smugi. W zasadzie cały jest brudny, filtr pyłkowy przy klimatyzacji jest po prostu czarny, dosłownie czarny na środku i brązowy po bokach, gdzie przepływ powietrza jest mniejszy.

To wszystko powoduje, że trzeba mieć w mieszkaniu, tam gdzie się śpi i tam gdzie funkcjonują dzieci – oczyszczacz powietrza, wyposażony w odpowiedni zestaw filtrów. Bez tego życie na południu kraju może być krótsze, jak również może skończyć się na oddziale pulmonologicznym.

To są nasze realia, będące konsekwencją spalania węgla i innych paliw, które do spalania się nie nadają. Dodatkowo np. Kraków ma to nieszczęście, że jest w niecce, co powoduje że powietrze dosłownie stoi. Konsekwencje są oczywiste, jeżeli wejdzie się na Kopiec Kościuszki – doskonały punkt widokowy, to każdy może gołym okiem zobaczyć, że nad miastem unosi się ciemna chmura. Ją widać, ją czuć. Zdarzają się osoby wrażliwe, które mają problemy z oczami, łzawią – przyczyną wedle diagnoz lekarskich jest stan powietrza. Autor zna takie przypadki.

Najgorzej jest z dziećmi. Rada Miasta zdecydowała o wszczęciu procesu zakupu oczyszczaczy powietrza dla przedszkoli miejskich. Wymaga to jednak odpowiednich certyfikatów, atestów i sprawdzenia działania systemów pod względem skuteczności. Chociaż może sam efekt psychologiczny jest wart takiej inwestycji? Rodzice się martwią o dzieci, ponieważ nie ma żartów.

Podobnie jest w innych miastach, nie będziemy wymieniać miejscowości powszechnie uznawanych od lat za uzdrowiska, w których stan powietrza jest jeszcze gorszy, czasami tak zły, że nie ma w ogóle czego badać. Przykład Zakopanego jest oczywisty, ale to dotyczy szeregu miast Małopolski i Śląska. Jeżeli się mieszka w dolince, a tak się z zasady budowało miasta, to niestety – powietrze stoi. Kominy niestety dymią. Kiedyś było lepiej, albowiem jak były takie prawdziwe piece, które konstrukcyjnie gwarantowały pełny cykl spalania, to to, co wychodziło z kominów nie było tak toksyczne. Poza tym, kiedyś naród wspaniały nie palił plastikiem, czy płytą wiórową, w której klej to 40% objętości, czy też przeklętymi gazetkami z marketów, które wydzielają toksyczne substancje przy spalaniu farby drukarskiej.

Podstawowym problemem jeżeli chodzi o zanieczyszczenia lokalne jest właśnie to, co ludzie spalają w piecach. Najczęściej jest to węgiel niskiej jakości. Powszechność tego zjawiska powoduje, że jest tak jak jest. Nie możemy udawać, że nie rozumiemy dlaczego stan jest taki zły. Źródłem jest nasza bieda, ludzi nie jest stać na inne – bardziej ekologiczne paliwa. Chociaż węgiel też już nie jest tani.

Powstaje jednak pytanie – dlaczego nic z tym nie robimy? Nawet nie ma poważnej debaty publicznej? Politycy zwłaszcza opcji rządzącej unikają tego tematu. Ponieważ jest kontrowersyjny i jakiekolwiek zmiany rodzą natychmiastowe konsekwencje ekonomiczne i społeczne. Węgiel oznacza Śląsk, a Śląsk ma to do siebie, że potrafi się skutecznie upominać o swoje prawa w Warszawie, jak trzeba w sposób bardzo radykalny. Poza tym Śląsk ma bardzo dużo kart wyborczych. A tego już nie można lekceważyć, ponieważ głosy Śląska są istotne w wyniku ogólnokrajowym. Dla największych partii biorących najwięcej głosów, każdy procent w skali kraju może oznaczać przewagę w Sejmie.

Jednak nie możemy kolejny rok, nie oddychać przez pół roku jak jest sezon grzewczy! To wszystko w istocie jest bardzo smutne. Zwłaszcza, że jesteśmy okłamywani przez media, które milczą na temat tego wielkiego problemu. Gdyby przekaz w mediach był adekwatny do skali problemu, to już dawno w Polsce pojawiłby się poważny ruch społeczny, mający realne postulaty polityczne. Faktem jest, że część środowisk ekologicznych to zwykli wyłudzacze okupów za brak protestów. To powszechne zjawisko. Nie ma u nas szans na taką partię ekologiczną, jak niemieccy „Zieloni”. Bardzo byśmy potrzebowali takiej partii. Na pewno byłby to istotny środek – dźwignia polityczna dla lewicy.

Krakauer ( www.obserwatorpolityczny.pl)  >>>

 

 

Czytany 1893 razy

Overall Rating (0)

0 out of 5 stars
Dodaj komentarz

Biorą udział w konwersacji