reklama
czwartek, 10 maj 2018 05:51

10.V. Ryzyka planowanej reformy kierowania obronnością i dowodzenia SZ

Napisane przez Stanisław Koziej
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Ministerstwo Obrony Narodowej i Biuro Bezpieczeństwa Narodowego zapowiadają szybkie zakończenie konsultacji w sprawie reformy systemu kierowania obronnością i dowodzenia siłami zbrojnymi (SKiD). Obecnie brak jest publicznej debaty na ten temat, która powinna angażować wszystkie strony, nawet skrajnie sobie przeciwne politycznego i eksperckiego sporu.  Wydaje się więc koniecznym podsumowanie najistotniejszych kwestii w tym zakresie, akcentując zwłaszcza te, które w zapowiadanej reformie są najbardziej dyskusyjne i kontrowersyjne – pisze Stanisław  Koziej, były szef BBN i twórca reformy obecnego SJiD w  najnowszym opracowania Fundacji im.  Kazimierza Puławskiego.  

Współzależności kierowania obronnością i dowodzenia wojskowego

Otóż – po pierwsze – obóz rządowy i prezydencki chcą zmienić system, który został wprowadzony dwoma nowelizacjami ustaw w 2013 i 2015 roku i obejmuje w sumie dwa podsystemy: po pierwsze – kierowanie obronnością (czyli siłami zbrojnymi i obroną państwa w czasie wojny) przez władze cywilne oraz po drugie – dowodzenie siłami zbrojnymi przez najwyższe organa wojskowej. Tymczasem w planach MON oraz w kontrpropozycjach BBN występuje wyłącznie problematyka dowodzenia wojskowego. Zamierza się zmieniać system dowodzenia abstrahując od skutków, jakie może to mieć dla jego państwowego nadsystemu polityczno-strategicznego. To jest podstawowy błąd tego podejścia, generujący szereg poważnych ryzyk.

W obecnym systemie siłami zbrojnymi kieruje rząd (Rada Ministrów, MON) współdziałając z Prezydentem, natomiast w razie wojny obroną państwa kieruje Prezydent współdziałając z Radą Ministrów (to nienajlepsze konsekwencje konstytucyjnej „dwugłowości” polskiej władzy wykonawczej. W ramach planowanej reformy nie przewiduje się zmiany tego rozwiązania, choć pojawiają się w debacie publicznej głosy, że także w czasie wojny to rząd powinien kierować obroną państwa. Jednak niezależnie od tego, jaka opcja na czas wojny zostałaby przyjęta, otwarta pozostaje kluczowa sprawa organizacji podsystemu kierowania obronnością przez władze państwa.

W dzisiejszym stanie prawnym i faktycznym podsystem ten obejmuje decydentów politycznych, jakimi są minister obrony narodowej, Rada Ministrów i Prezydent oraz organ pomocniczy, jakim jest szef Sztabu Generalnego, ze Sztabem Generalnym, służący w czasie pokoju wsparciem bezpośrednio ministrowi obrony narodowej, a w czasie wojny także Prezydentowi z chwilą, gdy ten przejmuje kierowanie obroną państwa. W ten sposób szef Sztabu Generalnego zapewnia strategiczną ciągłość całego systemu w czasie pokoju, zagrożenia i wojny.

Planowana reforma w istocie rujnują ten podsystem. Zamiar uczynienia szefa Sztabu Generalnego dowódcą Sił Zbrojnych RP pozbawia cywilne, polityczne kierownictwo państwa organu pomocniczego w czasie pokoju i wojny. Władze zostałyby strategicznie „gołe” w obliczu zadań, jakie przed nimi stoją.

Bez fachowego wsparcia wojskowo-strategicznego władza cywilna byłaby niejako skazana na decyzje podejmowane wedle własnego wyobrażenia. Tego typu woluntarystyczny styl kierowania wojskiem mogliśmy obserwować w ostatnim czasie w wykonaniu MON, który – wbrew ustawie – przechodził do porządku dziennego nad obowiązkiem korzystania z pomocnictwa szefa Sztabu Generalnego w swych decyzjach (np. co do WOT). To, co było ostatnio następstwem wypaczeń, planowana reforma może ustanowić prawnie usankcjonowanym modelem cywilnego zwierzchnictwa nad armią.

Dlatego zamiar uczynienia szefa Sztabu Generalnego strategicznym dowódcą sił zbrojnych, czyli przeniesienia go z poziomu kierowania państwowego na poziom dowodzenia wojskowego, prowadzi wprost do pozbawienia władz państwa strategicznego organu pomocniczego. Jego skutkiem byłoby zrujnowanie racjonalnego systemu polityczno-strategicznego kierowania siłami zbrojnymi i obroną państwa w czasie wojny, osłabienie merytoryczne i ryzyko woluntaryzmu cywilnej i demokratycznej kontroli nad siłami zbrojnymi w Polsce.

Powrót do modelu gen. Tadeusza Wileckiego? 

Jest też drugi aspekt tego problemu. Dzisiaj szef Sztabu Generalnego nie dowodzi bezpośrednio siłami zbrojnymi, ale jest prawą ręką władz państwa w polityczno-strategicznym kierowaniu nimi. Jest w zasadzie głównym strategicznym zwornikiem całego systemu kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi. Tymczasem w ramach reformy miałby on zostać już w czasie pokoju dowódcą sił zbrojnych odpowiadającym za przygotowanie i realizację zadań sił zbrojnych. To błąd nie tylko z uwagi na wspomniane wyżej pozbawienie organów władzy politycznej profesjonalnego pomocnictwa w kierowaniu obronnością, ale także z powodu wewnętrznego ryzyka samego strategicznego dowodzenia wojskowego.

Otóż szef Sztabu Generalnego będący jednocześnie dowódcą strategicznym to powrót do modelu gen. T. Wileckiego/F. Puchały z początku lat 90. XX wieku. Najwyższy rangą i stanowiskiem wojskowy w państwie byłby znowu w istocie merytorycznie, fachowo autonomicznym organem strategicznym planującym dla siebie zadania wojskowe, realizującym te zadania, oceniającym ich wykonanie i meldującym władzom państwa rezultaty oraz wnioski i propozycje na przyszłość. Taka omnipotencja najwyższego organu wojskowego w demokracji może być ryzykowna nie tylko dla państwa, ale też dla samej instytucji

Taka sytuacja byłaby niezdrowa także dla samego systemu dowodzenia wojskowego. Jeśli nie ma się nad sobą zwierzchnictwa zdolnego do merytorycznej kontroli i oceny działań, osłabia to mobilizację wewnętrzną; pojawia się skłonność do bezkrytycyzmu w samoocenie, samozadowolenia i samouspokojenia, braku czujności oraz woluntaryzmu decyzyjnego. To niebezpieczne zjawiska w dowodzeniu wojskowym. Nie jest więc przypadkiem, że w całej historii wojskowości szef Sztabu Generalnego nie był dowódcą, lecz organem pomocniczym najwyższej władzy nad wojskiem, czyli nad najwyższymi dowódcami wojskowymi. Wyjątkiem od tej reguły był H. Moltke (starszy) w Prusach w drugiej połowie XIX wieku, a w polskiej wojskowości – gen. T. Wilecki w latach 90., w początkowym okresie wdrażania cywilnego i demokratycznego zwierzchnictwa nad armią. Dzisiaj nie ma potrzeby, by kontynuować ten wyjątek, a system demokratyczny wręcz go wyklucza. 

Warto zauważyć, że  najwyższy rangą wojskowy, szef Połączonego Szefostwa Sztabów, nie dowodzi siłami zbrojnymi, ale jest strategiczną „prawą ręką” cywilnych zwierzchników: prezydenta i sekretarza obrony.

Rola i funkcje Naczelnego Dowódcy SZ w czasie wojny

Trzecim ważnym problemem w systemie kierowania i dowodzenia jest rola Naczelnego Dowódcy SZ (NDSZ) w czasie wojny. Obecne ustalenia prawne (ustawowe) zakładają, że w czasie wojny tak jak w czasie pokoju całe Siły Zbrojne RP nadal znajdują się w podporządkowaniu ministra obrony narodowej). Natomiast NDSZ podlega Prezydentowi i dowodzi operacyjnie tylko tymi wojskami, które zgodnie z wcześniej zatwierdzanymi przez Prezydenta planami wojennymi oraz organizacją wojennego systemu dowodzenia wydzielone są do prowadzenia operacji w danym scenariuszu obrony państwa. 

Tymczasem reforma zakłada, że NDSZ będzie szef Sztabu Generalnego, który jednocześnie ma już w czasie pokoju dowodzić całością Sił Zbrojnych. Takie założenie ma dwie fundamentalne słabości. Po pierwsze, o czym już wspominaliśmy, pozbawia Prezydenta strategicznego organu pomocniczego w kierowaniu obroną państwa. Prezydent zostaje sam z kierowaniem podległym mu NDSZ, z zatwierdzaniem jego propozycji, wniosków, z oceną jego działań itp. Po drugie – przejście szefa Sztabu Generalnego będącego jednocześnie Naczelnym Dowódcą wraz z całymi podległymi mu Siłami Zbrojnymi RP z podległości ministra obrony narodowej i rządu w podległość Prezydenta oznaczałoby w istocie utworzenie na czas wojny tzw. „resortu prezydenckiego”. To byłoby już rozwiązaniem niekonstytucyjnym i z tego powodu w takim wykonaniu jest w ogóle niedopuszczalne. W ubiegłym roku gen. L. Surawski, szef Sztabu Generalnego, został wskazany przez Prezydenta jako kandydat na Naczelnego Dowódcę. 

Założenie drugie to zmiana dotychczasowej roli i kompetencji Naczelnego Dowódcy tak, aby odpowiadały one obecnej roli i kompetencjom szefa Sztabu Generalnego jako organu pomocniczego dla władz państwa (Prezydenta, rządu, MON). Rolą takiego właśnie jednocześnie Naczelnego Dowódcy i szefa Sztabu Generalnego nie powinno być zatem bezpośrednie operacyjne dowodzenie Siłami Zbrojnymi (co przewidują obecne jego kompetencje ustawowe), ale sprawowanie z ramienia Prezydenta strategicznego nadzoru nad dowódcą operacyjnym dowodzącym wojskami prowadzącymi operację w obronie państwa.

Z tego punktu widzenia dobrym punktem wyjścia do poszukiwania optymalnego rozwiązania tego właśnie problemu może być propozycja BBN zakładająca utworzenie dowództwa połączonego, pod warunkiem wszakże, że sprawować ono będzie bezpośrednie, bieżące dowodzenie Siłami Zbrojnymi  zarówno w czasie pokoju, jak i wojny.

Znaczenie integracji i ciągłości systemu kierowania i dowodzenia

W tym kontekście należy wspomnieć o ważnym i chyba już przesądzonym zamiarze reformy: odtworzeniu odrębnych dowództw rodzajów sił zbrojnych (wojsk lądowych, sił powietrznych, marynarki wojennej, wojsk specjalnych plus wojsk OT). Nie wydaje się to optymalnym kierunkiem, bowiem cofa to Polskę w stosunku do coraz silniejszej światowej tendencji do działań połączonych, czyli wspólnych operacji różnych rodzajów sił zbrojnych, a np. w USA coraz częściej mówi się o jeszcze wyższym poziomie połączoności – operacjach wielowymiarowych, pamiętając także o operacjach zintegrowanych, czyli cywilno-wojskowych. Jeśli nie zostanie zachowane dowództwo połączone, to byłoby to złe rozwiązanie, osłabiające wojsko, choć formalnie dopuszczalne.

Co do zasady ciągłości to niedopuszczalne byłoby budowanie lub reorganizowanie systemu dopiero w czasie wojny. Dlatego zarówno na poziomie kierowania politycznego, jak i dowodzenia wojskowego organizacja systemu i kompetencje jego organów muszą być takie same w czasie pokoju, jak i wojny, z zakładaniem jedynie dodatkowego rozwinięcia (wzmocnienia) istniejących zalążkowo w czasie pokoju struktur operacyjnych. W obecnym systemie ta zasada jest zapewniona.

Podsumowując można stwierdzić, że o ile likwidacja dowództw połączonych i odtworzenie oddzielnych dowództw rodzajów sił zbrojnych oznaczałyby tylko cofnięcie procesu unowocześniania dowodzenia w Wojsku Polskim, to nie do przyjęcia byłaby jednak likwidacja pomocniczej dla władz państwa roli i funkcji szefa Sztabu Generalnego. Groziłoby to dwoma poważnymi ryzykami. Pierwsze – to ryzyko osłabienia merytoryczności, strategiczności cywilnego zwierzchnictwa (cywilnej i demokratycznej kontroli) nad siłami zbrojnymi oraz stworzenia pokus dla woluntarystycznego sprawowania tej funkcji przez polityków. Drugie – to ryzyko autonomizacji systemu dowodzenia wojskowego w stosunku do polityczno-strategicznego kierowania wojskiem przez władze państwa.

 Stanisław Koziej 

Autor, były szef BBN jest starszym doradcą w Programie Pokój i Stabilizacja Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego

Więcej   na temat  opracowania >>>

 

 

 

Czytany 3099 razy

Overall Rating (0)

0 out of 5 stars
Dodaj komentarz

Biorą udział w konwersacji

Pokaż poprzednie komentarze
  • Jak tak dalej pójdzie to ciekawe czy za parę lat będą dowodzić panowie z Warszawy? Stany osobowe w jednostkach bardzo niskie sprzęt w opłakanym stanie chyba zostanie im tylko plutonik na koniach jak chłopi dadzą owsa. Moża spojrzeć na ćwiczenia stale ta sam ekipa na nich bywa.

  • plk Marek

    Camand 1Area Republic of Poland
    Dowodca Strategiczny musi byc w podporzadkowaniu MON oraz Prezydenta struktura Nato w Brukseli.MON garnitur cywilny wlasciwa i odpowiednia rola MON RP w strukturze NATO cdn...
    Sporzadzil:P
    Wykonal:in staff P plk Marek Key...

  • plk Marek

    Camand 1 in staff republic poland
    Prezydent poprzednia wersja skasowana jest nasza 2 Nato bez WRE Ukladu Warszawskiego. Prezydent RP nie moze bezposrednio kierowac Dowodca strategicznym? dlaczego Dowodca Strategiczny dowodzi zaraz bedzie dalszy ciag

  • plk Marek

    W czasie W powinien dowodzic Camand-Szef Sztabu Gen. nad Minister ON i Prezydent. Dzis Prezydent nie ma armii na W prosze powiadomic systemy polityczne Nato oraz UE,Ukladu Warszawskiego,Chin oraz pozostalych przywodcow panstw swiata.Mamy nowy podzial swiata.I poziom Rosja,Chiny,Indie,USA.
    Opracowal:P republic of poland in staff
    Wykonal:plk Marek Kieruzal dyspozycja w grupie general

  • plk Marek

    Obecna Konstytucja w Polsce nie ma juz prawa funkcjonowac,do niej powinno byc 30 ustaw do dnia nie ma,nie mamy ustawy nezasadniczej.W nowej ustalenia dotyczace armii tylko z gen.Surowskim
    Wykonal plk Marek Kieruzal do kontaktu z systemem politycznym III RP zegnam was zimno izbo sejmu.

  • plk Marek

    Kurkiewicz Andrzej roztajnil wszystkie dokumenty strefy UW oraz NATO.Panowie generalwie od gen.broni Wileckiego analizuja kto w systemie armii otrzymuje stanowiska prosze bardzo uwazac sytuacja jest trudna system polittyczny III RP juz upadl
    DSO Camand 1 area Nato w Polsce
    wykonal plk Marek Key- Maj 651

  • plk Marek

    Koszty za sluzby bezpieczenstwa od generala Czempinskiego do generala Rusaka ponosza poszczegolne rzady.Koszty za Kurkiewicza ponosi rzad Leszka millera sprzedal kraj ten pan
    Sporzadzili generalowie i pulkownicy SZ RP
    Wykonal Maj-651,plk Marek Kieruzal

  • plk Marek

    Sowa stowarzyszenie zapraszamy prosze czytac tam jak upadla III RP, sady sa poza Polska wylosowane w systemie tajnym panstwa.Wybory na Prezydenta RP Tomasz Lis 1,65%
    Wykonal zespol general i plk SZ RP
    sporzadzil plk Marek Key - Maj 651

  • plk Marek

    Minister Obrony Narodowej realizuje zadania obronne poprzez generala Leszka Surowskiego
    za zgodnosc plk Marek Kieruzal dyspozycja SG WP

  • plk Marek

    od 00.00 trzecia zmiana dowodzi z pozdrowieniem