reklama
wtorek, 15 maj 2018 19:31

15.V. Ktoś pomylił korporację z wojskiem

Napisane przez Krakauer
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Ktoś pomylił korporację z wojskiem. Czy jesteśmy w drodze do najbardziej skomplikowanych struktur dowodzenia Wojskiem Polskim? Jak inaczej określić obecny stan rzeczy? Nic się nie dzieje. Cisza, po byłym na szczęście już Ministrze Obrony Narodowej. 

Istotny jest cichy spór pomiędzy propozycjami grupy, która pozostała po byłym Ministrze, a nie została zwolniona, a ludźmi związanymi z panem Prezydentem. Dalej te ośrodki są w stanie równowagi wpływów, co w praktyce przekłada się na wzajemne paraliżowanie swoich decyzji. 

Obecna struktura dowodzenia Wojskiem Polskim opiera się na duopolu, są dwa dowództwa – Dowództwo Generalne i Dowództwo Operacyjne. Teoretycznie pierwsze dowodzi wojskami w kraju, a drugie ma za zadanie dowodzić wojskami na misjach i w kraju, gdy będzie wojna. Ponieważ już dzisiaj wiadomo, że ona będzie i to raczej szybciej, niż później. Jest celowym spowodowanie, żeby Żołnierze wiedzieli, kto jest ich dowódcą. O ile szeregowi przeważnie nie mają takich problemów, bo system na tym poziomie działa, często ich kosztem. To kadra średniego szczebla, a na pewno wyższego – może mieć w tym zakresie pewne wątpliwości. 

Stworzenie systemu, w którym dana jednostka wojskowa podlegając pod Dowództwo Generalne, jest przekazywana pod Dowództwo Operacyjne, do działań – być może ma sens w tak olbrzymiej armii jak US Army. Jednak w naszych realiach, to nic innego jak dublowanie etatów, kompetencji i tworzenie wewnętrznej konkurencji o rolę w strukturze. 

Sztab Generalny klasycznie odpowiedzialny za wszystko w tym głównie poprzez planowanie, został odsunięty od realnego wpływu na dowodzenie. Ponieważ jako organ pana Ministra pozwalał czuć się mu w około jednej czwartej „wodzem naczelnym”. Formalnie tym „wodzem” miał być Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych. Teraz powoli staje się nim Szef Sztabu Generalnego, chociaż do końca nie ma w tym konsekwencji, a wojsku o konsekwencje chodzi.

Ktoś pomylił korporację z wojskiem. Różnica jest taka, że w tej drugiej instytucji, możesz umrzeć zgodnie z regulaminem i jest to wpisane w zakres obowiązków. Z tej prostej przyczyny, nie można traktować Żołnierzy jak pracowników call center lub innej korporacji zajmującej się sprzedażą jogurtów lub damskich majtek. 

Wojsko wyróżnia się problemem odpowiedzialności. Ona musi być jednoznaczna i bezwzględna. Ponieważ na końcu łańcucha decyzyjnego, jest ludzkie życie, a utrata zdrowia przeplata się w nim gęsto. 

Obecnie na stopie pokojowej w niektórych kwestiach mamy do czynienia z ping-pongiem decyzyjnym, klasycznym sporem kompetencyjnym, przerzucaniem odpowiedzialności lub udawaniem, że się jej nie ponosi. Jak by to wyglądało w stanie „W”? Proszę pamiętać, o tym że w ostatecznej odpowiedzialności za wynik działania Wojska Polskiego, możemy zapłacić wszyscy. Wisząc na hakach w neogestapowskich katowniach, płacząc podczas rozstrzeliwań pod murami lub głośno dudniąc w glebę w rowie wykopanym pod jakimś laskiem. Chodzi o to, że jak wojskowi przegrają wojnę, to znowu możemy stracić kraj. 

Problem polega na tym, że Żołnierze po kolejnej przegranej wojnie będą się tłumaczyć, że zrobili tyle, na ile pozwolili im politycy np. likwidując produkcję czołgów, czy nawet hełmów stalowych oraz ograniczając szkolenia. Jednakże nikt polityków nie będzie w stanie już rozliczyć, ponieważ w najlepszym wypadku znowu uciekną jak szczury przez nowe Zaleszczyki lub legną w palmirskim lasku.

Zderzenie koncepcji struktur dowodzenia ma za sobą konkretnych ludzi, którzy siłują się poprzez wpływy, po prostu walcząc o etaty. Jeżeli to środowisko przedkłada swoje partykularne interesy, nad interes ogólny, narodowy, bo Wojsko Polskie jest dobrem całego Narodu, to należy to przeciąć. Ponieważ oni są w klinczu i nie są w stanie się z niego wydobyć. Utrata części potencjału jaki reprezentują ci ludzie, będzie ze stratą dla naszej obronności. To już w części miało miejsce, poprzez wypchnięcie z armii licznych doświadczonych dowódców. Ich jedyną winą było to, że zachęceni do szczerych wypowiedzi, pozwolili sobie na sekundę prawdy przy politykach. Przecież każdy wojskowy wie, że mamy lotnictwo na 3 godziny działań, a nasze czołgi w nocy i we mgle są ślepe. Okręty podwodne lepiej niech się nie zanurzają, są tak stare, że są wystarczająco niebezpieczne dla załóg. Nie ma broni przeciwpancernej, a izraelska ze względu na konflikt z tym krajem już nie jest pewna. Do tego dochodzi brak rezerw w ogóle i nasze największe przekleństwo, którym jest przeświadczenie polityków, udzielające się wojskowym, że walka będzie trwała najwyżej trzy dni i to do 15:30.

To prawda, walka będzie trwała najwyżej trzy dni. Potem to już nie będzie problem ani wojskowych, ani polskich polityków. Pojawi się nowy rząd, nowi patrioci, nowi przywódcy, akceptowani przez naszych „sojuszników” Znamy ten scenariusz? Czy pamiętamy jak go ekspresowo przerabialiśmy w piękne wrześniowe dni?

Co robi Prezydent? Czy w końcu jest w stanie przejąć kontrolę nad wojskiem, bez wyrzynania na emerytury tych, którzy myślą inaczej? Często samodzielnie? Chociaż o to w Wojsku trudno. Skoro Prezydent powołuje, a Minister zwalnia, to musi być burdel, serdel i pierdel, jak mawiał Marszałek. Byłoby bardzo ciekawe, żeby zbadać powiązania ludzi, którzy do obecnego stanu doprowadzili Wojsko Polski i Ministerstwo Obrony Narodowej. 

Jeżeli naprawdę nie potrafimy wypracować własnych wzorców dowodzenia, tworząc odpowiednie struktury optymalizujące wykorzystanie naszego skromnego i gnijącego często w oczach potencjału obronnego. A odrzucamy, to co było wypracowane w okresie Ludowego Wojska Polskiego, na kanwie wcześniejszych doświadczeń historycznych. To po prostu trzeba skopiować wzorce zagraniczne, lekko dostosowując je do naszej specyfiki. 

Żołnierze ufając strukturze, mają prawo do dobrego, racjonalnego i logicznego dowodzenia.

Krakauer (obserwatorpolityczny.pl)   >>>

 

 

Czytany 5865 razy

Overall Rating (3)

5 out of 5 stars
Dodaj komentarz

Biorą udział w konwersacji

  • dezinformacja.net

    Rated 5 out of 5 stars

    Dokładnie tak jest można się pogubić w tym co robi BBN i MON, to jakaś żonglerka na fikcje, wzajemnie napędzające swoje animozje. Dlaczego ktoś nie nakaże strukturom się połączyć? Jednak to dowód na to jak zła jest obecna konstytucja która tworzy podwójną kontrole nad armią. W Rosji orzeł ma dwie głowy, u nas jedną...

  • cezar

    brawo, sama prawda bez pudru i włażenie komukolwiek w d...

  • Fret

    Rated 5 out of 5 stars

    Doskonale napisane, właśnie o to chodzi. Jesteście głosem ludzi w mundurach, którzy nie mają pusto pod deklami. Politycy powinni to przeczytać, bo sytuacja jest żenująca, po prostu opłakana. Pozostałość po macier... to coś, co można porównać do okresu stalinowskiego w LWP.

  • Kierownik strzelania

    Kierownik strzelania.

    Uwaga strzelanie!

  • rob

    Artykuł o stanie FAKTYCZNYM naszej Armii. Brawo za odwagę dla autora ale 100% prawdy!!!

  • v

    no autor dałeś rade ;-)

  • PATRIOTA

    Rated 5 out of 5 stars

    TO DOBITNIE TRAFIONY ARTYKUŁ PANIE Krakauer

  • NO

    Trafiony albo nie !!! Artykuł oczywiście...Sądzić należy ,że wszystko zostało juz przesądzone!!! Przeczytajcie sobie kwartalnik BEZPIECZEŃSTWO NARODOWE nr 41 ( strona BBN).I

  • Podoficee

    A ile mamy papierologii. Zamiast ćwiczyć na mapach to rrenujemy w Wordzie. Rejestry ryzyka do zamiarow i planow, papoerologia dla kontroli aby mieli sprawdzać. Jak podliczyc cały zakupiony papier to pewnie na nowe śmigła by wystarczyło. Wogi male przedsiebiorstwa, ktore w 90% zabezpieczaja własną dzialalnosc.

  • Hę .?

    Z przerwą na PZPR to z dowodzeniem mamy problem od II wojny światowej . :p