reklama
czwartek, 07 czerwiec 2018 20:09

8.VI. Żegnaj floto podwodna!

Napisane przez Krakauer
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Żegnaj floto podwodna! Kolejny Kobben, czyli ex-norweski, wyprodukowany jeszcze w NRF-ie okręt podwodny spuszcza banderę. ORP Sęp po ponad 50 latach służby idzie na emeryturę. Jakie to smutne, a zarazem szczęśliwe. Szczęśliwe, ponieważ okręt dosłużył bezpiecznie – nie stało się nic złego, udowadniając geniusz niemieckich inżynierów i profesjonalizm stoczniowców. Smutne ponieważ nie ma go czym zastąpić. W wyniku nieudolności polityków!

Na początku wieku przejęliśmy od Norwegów w darze 5 okrętów podwodnych, które zrewolucjonizowały zdolności bojowe naszej Marynarki Wojennej. Nagle staliśmy się podwodną potęgą, bo na stosunkowo małym akwenie mieliśmy 4 nowe (stare) okręty i jeszcze odziedziczony po PRL-u nasz najnowszy okręt ORP Orzeł. Jeden z pozyskanych Kobbenów robił od początku za skład części zapasowych, taka decyzja o eksploatacji tych jednostek była genialna. Szkoliliśmy załogi, flota była przyzwyczajona do wsparcia spod wody, co więcej nasi przeciwnicy musieli uwzględniać w rachunkach strategicznych (tak okręty podwodne to broń o znaczeniu strategicznym), że posiadamy tyle okrętów. 

Kobbeny były stare, ale wyremontowane przez Norwegów i dawały radę. Doskonałą konstrukcja w rękach doskonałych fachowców wsparta nowoczesnym uzbrojeniem – to najbardziej śmiercionośna broń naszej Marynarki Wojennej. Wszystkie inne okręty są bez szans, ponieważ nie mają obrony przeciwlotniczej, a lotnictwa praktycznie nie posiadamy. Więc w wypadku konfliktu, tym co rzeczywiście moglibyśmy rozśrodkować do zablokowania części Bałtyku była flota podwodna. Wystarczy popatrzeć na skład Floty Bałtyckiej – ilość okrętów wyspecjalizowanych i posiadających funkcję zwalczania okrętów podwodnych, lotnictwo wyspecjalizowane – to wszystko było szykowane na nasze Kobbeny. 

Niestety okręty podwodne są bardzo trudne i drogie w eksploatacji. Co więcej mają wyśrubowane wymagania technologiczne do stosowanych urządzeń i procedur, ponieważ działają w warunkach ekstremalnych. To powoduje, że trzeba je stale utrzymywać w perfekcyjnym stanie technicznym, tam po prostu nie ma miejsca na awarię – nawet drobne. Ponieważ od sprawności mechanizmów zależy ludzkie życie. Marynarze mają prawo pływać na sprzęcie, którego sprawności będą pewni. Niestety okręty mające swoje lata, to nie są nowoczesne okręty. Ich użytkowanie wiązało się z licznymi ograniczeniami. 

O roli floty podwodnej w strategii morskiej napisano wiele, bardzo wiele. W skrócie dla okrętów podwodnych, wszystkie inne okręty, w tym także inne okręty podwodne – to cele. Nie ma groźniejszej broni, nie ma broni łączącej aspekt oddziaływania realnego z psychologicznym, bardziej niż właśnie okręty podwodne. 

Dodatkowo należy uwzględnić rozwój technologii, dzisiaj okręt podwodny to już nie jest strzelanie torpedami z głębokości peryskopowej. To ekstremalność, czegoś takiego w taktyce walki podwodnej się nie praktykuje. Obserwacja i walka – wszystko opiera się na komputerowym modelowaniu środowiska otaczającego okręt, który jest wielkim hubem informacji. Samo odpalanie broni to pikuś, całą istotą walki podwodnej jest to, że tylko dowódca wie, gdzie się on znajduje. Inni bardzo by chcieli się tego dowiedzieć. W praktyce powoduje to, że okręt samą swoją możliwością obecności paraliżuje swobodę ruchów przeciwnika. Jeżeli do tego dodamy nowinki technologiczne jak np. miny inteligentne, podwodne drony bojowe, czy rakiety samosterujące odpalane z wyrzutni podwodnych – mamy broń prawie idealną. Autonomiczna jednostka bojowa, zdolna do porażenia przeciwnika, wtedy kiedy on się tego nie spodziewa.  

W naszych realiach braku lotnictwa i obrony przeciwlotniczej, nie wspominając o przeciwrakietowej, flota nie będzie miała żadnej swobody działania. Zwłaszcza, że jej duża część w swoich bazach morskich jest w zasięgu środków bojowych potencjalnego nieprzyjaciela, strzelającego z własnych portów. 

Poza tym zdolności ofensywne naszej floty są najdelikatniej mówiąc „umowne” lub jak kto woli „honorowe”. To właśnie okręty podwodne stanowiły o naszym potencjalne uderzeniowym.

Kwestii smutnego losu ORP Orzeł nie będziemy omawiać, ponieważ tutaj pomimo poprawności obyczajowo-politycznej, nie da się nie wypowiadać bardzo mocnych słów. Doprowadzenie do sytuacji w której nasza najbardziej wartościowa jednostka bojowa w całej flocie stoi w porcie i jest „remontowana” już kolejny rok, to po prostu kpina z naszego bezpieczeństwa. Nie mamy żadnego doświadczenia w poważnym remontowaniu okrętów podwodnych, jeżeli to było celowe – żeby załoga stoczni nauczyła się jak obsługiwać takie jednostki, to można jeszcze zrozumieć. Jednak, to wymagałoby przygotowań do produkcji takich jednostek w Polsce, a na to się nie zanosi. Jeżeli zaś, to po prostu popis nieudolności z pożarem w tle, to ludzie opamiętajcie się! Wiadomo, że z powodów politycznych nie skorzystamy z pomocy producenta – obecnie stoczni w St. Petersburgu, jednak można było skorzystać z pomocy specjalistów na Zachodzie. Niestety Orzeł podzielił los rumuńskiego Delfina. Bardzo smutne.

Jak to jednak możliwe, że przy świadomości tych wszystkich i innych faktów, oraz innych okoliczności strategicznych o znaczeniu dla nas fundamentalnym – w wymiarze geopolitycznym, nie podjęto decyzji o pozyskaniu nowych okrętów podwodnych? Nasze państwo jest przeciwnikiem rosyjsko-europejskiej współpracy gazowej, odbywającej się po dnie Bałtyku. Proszę się zastanowić, czym – jakimi środkami technicznego oddziaływania można zagrozić przerwaniem tego typu instalacji w razie konfliktu zbrojnego? Chodzi o samą możliwość, pozwalającą politykom na odpowiednie działania? Siłą okrętów podwodnych jest to, że mogą taką instalację, pomimo specjalnego monitorowania i przeciwdziałania – skutecznie przerwać. Przy czym pozostając w ukryciu, czyli można osiągnąć cel polityczno-gospodarczy, bez ponoszenia ryzyka politycznego dla państwa.

Nie mając okrętów podwodnych, nie będziemy w stanie chociaż teoretycznie tego typu oddziaływania rozważać. Co bardzo ucieszy naszych potencjalnych przeciwników. Powyższe, powinno być również istotną wytyczną w kwestii – od kogo te okręty kupić.

To fundamentalne, strategiczne wyzwanie dla naszego kraju. Ponieważ jeżeli dojdzie do wojny, to grozi nam znowu utrata państwowości. Stąd, każdy argument siły, który możemy użyć – nie zabijając, ale mocno gryząc atakującego, jest dla nas bezcenny. Okręty podwodne są fundamentalnym instrumentem oddziaływania strategicznego w basenie Morza Bałtyckiego. Posiadanie ich w odpowiedniej ilości – tj. nie mniej niż 4 -ech, bezpośrednio przekłada się na nasze bezpieczeństwo. Proszę pamiętać, że okręty podwodne najlepiej działają parami. Sam jeden jest stosunkowo łatwym celem dla przeważającego przeciwnika. Jak są dwa, to mogą działać w ten sposób, że wzajemnie się ubezpieczają. To już zupełnie podnosi poprzeczkę. 

Jeżeli w tych wszystkich uwarunkowaniach nie podejmujemy się pozyskania okrętów podwodnych, tak żeby zapewnić ciągłość użytkowania tego sprzętu i to w cyklach pełnej gotowości bojowej – to powstają poważne pytania o kompetencje ludzi, którzy nami rządzą i podejmują decyzje. Tymczasem żegnaj floto podwodna! Na niczym innym nie widać tak jawnie, jak szkodliwa jest nasza własna polityka dla naszego kraju – jak na przykładzie zakupów wojskowych. To przekleństwo jest fenomenem. Nie da się tego wytłumaczyć żadnymi racjonalnymi przesłankami. Dlaczego ciągle prowadzimy dialogi, opracowujemy koncepcje, rozważania i produkujemy papiery – zamiast po prostu kupić coś, czego i tak sami nie wyprodukujemy?

Krakauer ( obserwatorpolityczny.pl) >>>

 

Czytany 1337 razy

Overall Rating (1)

5 out of 5 stars
Dodaj komentarz

Biorą udział w konwersacji

  • Bumer

    Rated 5 out of 5 stars

    W sumie, to my wszyscy jesteśmy, jak te okręty podwodne , i powoli wygaszamy swoją działalność militarną.
    To wszystko zaczyna wyglądać tragicznie !!!!!!!!!!

  • Podziekujmu Antoniemu i specjalißcie od przetargów Kowackiemu!

  • John

    Kurcze a w niedzielę ORP Sęp był w Szczecinie i był udostępniony do zwiedzania... Kolejki były gigantyczne bo to rzadkość i na dokładkę załoga w roli przewodników rewelacja ... już go szykują na okręt - muzeum ?

  • Brunon

    Z prawej strony jest SONDA, a w niej pytanie: Które z rozwiązań opisanych w katalogu 2018 są najbardziej potrzebne w wojsku?
    Krótko mówiąc wszystkie, tylko niestety mało prawdopodobne jest to, że którekolwiek wejdzie na wyposażenie naszej armii. Mamy talent do "uwalania" przetargów, a nasza bezbronność przeraża. Opamiętanie polityków raczej szybko nie nastąpi. Mówi się potocznie, że jak nie chcesz utrzymywać własnej armii, to będziesz musiał utrzymywać obcą. Na naszych oczach właśnie się to rodzi, bo chcemy wydawać 2 mld. dolarów na stacjonowanie wojsk amerykańskich. W tym wszystkim dobre jest jedynie to,że nie jest to armia. ..inna.

  • Sęp

    Bandera została spuszczona na ORP SOKÓŁ a nie ORP SĘP. Piszecie bzdury drogie pismaki.