Aktualności

12. I Pożegnanie z Biurem Ochrony Rządu

12. I Pożegnanie z Biurem Ochrony Rządu

Wczoraj prezydent podpisał ustawę, która powołuje Służbę Ochrony Państwa w miejsce Biura Ochrony Rządu.  Większość przepisów wejdzie w życie  od lutego br., ale wyrok już zapadł.  BOR przechodzi  do historii. 

Trochę historii 

Początki BOR to dwudziestolecie międzywojenne i zamach na prezydenta Gabriela Narutowicza. Po wypadkach w warszawskiej Zachęcie powołano do życia Brygadę Ochronną, stanowiąca niejako protoplastę Biura Ochrony Rządu.  Po wojnie powstał Wydział Ochrony Rządu. Sama jednostka jeszcze wielokrotnie zmieniała nazwę, by ostatecznie w 1956 roku władza powołała do życia Biuro Ochrony Rządu, które weszło w skład Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W PRL-u Biuro Ochrony Rządu przenoszone było spod skrzydeł Milicji Obywatelskiej  do wojska i odwrotnie. Ostatecznie po transformacji ustrojowej i rozwiązaniu struktur aparatu bezpieczeństwa BOR stało się jednostką wojskową, jednak podlegającą MSWiA.

Reforma BOR byłaby „samobójstwem”? 

Po serii wpadek  BOR jakie miały  ostatnio  miejsce (  m.in. z limuzyną premiera) obecna koalicja prawicowa doszła do wniosku, że  źle  się dzieje w tej dwutysięcznej formacji mundurowej.  Objawy tej choroby od dawna są znane. Są to: brak standardów czy też zaniedbanie i niefrasobliwość, co w dużej mierze wynika z nieprawidłowych relacji na linii VIP - ochrona.  

Należy przypomnieć  upublicznioną  dwa lata temu  przez „Wprost” rozmowę   byłego ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza z  ówczesnym  prezesem NBP  Markiem Belką  nagraną w restauracji.  Otóż ówczesny szef MSWiA i zarazem koordynator służb stwierdził , że oficerowie BOR-u cierpią na syndrom sztokholmski, czyli zaprzyjaźniają się z politykami.  Sam – jak mówił  w nagrywanej przez kelnerów rozmowie  -  odebrał  kilkanaście telefonów od najważniejszych ludzi w tym kraju, „żebym - broń Boże - nie robił krzywdy BOR--owcom, więc mam wykręcone ręce”. Tłumaczył też, dlaczego nie może zreformować tej służby - ponieważ „od dyskrecji BOR-u zależy parę istotnych kwestii w tym kraju” i byłby to „po prostu rodzaj samobójstwa”.

Służba Ochrony Państwa zamiast  BOR

 I na taki  krok zdecydowało się kierownictwo MSWiA, proponując  nową służbę, która ostatecznie  przyjęła  nazwę  Służba Ochrony Państwa ( SOP).  

Zadaniem nowej formacji będzie ochrona prezydenta RP, marszałków Sejmu i Senatu, prezesa Rady Ministrów, wiceprezesa Rady Ministrów, ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz ministra spraw zagranicznych, byłych prezydentów Polski, a także osób posiadających status głowy państwa, szefa rządu oraz ich zastępców, przewodniczącego parlamentu lub izby parlamentu lub ministra spraw zagranicznych wchodzących w skład delegacji państw obcych przebywających w Polsce.

Pracą SOP będzie kierował komendant. Nowością jest to, że otrzyma on status centralnego organu administracji rządowej, co przyspieszy i usprawni proces decyzyjny. SOP uzyska możliwość pracy operacyjno-rozpoznawczej oraz "w szczególnie uzasadnionych przypadkach" prawo do korzystania z pomocy osób niebędących funkcjonariuszami, ujawnianie tożsamości których jest zabronione. Za swoją pomoc takie osoby mogą być wynagradzani. 

Czynności operacyjno-rozpoznawcze

Do tej pory BOR uzależniony był od informacji, które otrzymywał od innych służb. W uzasadnionych przypadkach Służba Ochrony Państwa będzie mogła korzystać z pomocy innych formacji m.in. Policji, Straży Granicznej czy Żandarmerii Wojskowej. 

Funkcjonariusze SOP będą mogli przeprowadzać czynności operacyjno-rozpoznawcze w celu pozyskiwania informacji o zagrożeniach dotyczących ochronionych osób i obiektów, a także rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw im zagrażających. Do tego celu uzyskają możliwość prowadzenia kontroli operacyjnej; podsłuchu, podsłuchu rozmów telefonicznych, kontroli korespondencji, również elektronicznej, dostępu do elektronicznych nośników danych i kontroli zawartości przesyłek. W ustawie zapisano także, że komendant SOP, "jeżeli jest to uzasadnione względami bezpieczeństwa ochranianych osób lub obiektów", po uzyskaniu zgody szefa MSWiA, może korzystać z tajnej współpracy m.in. redaktorów naczelnych, dziennikarzy, osób prowadzących działalność wydawniczą

Kontrolę operacyjną może zarządzić sąd na pisemny wniosek komendanta SOP, po uzyskaniu pisemnej zgody Prokuratora Generalnego. Maksymalny okres tej kontroli nie będzie mógł przekraczać 12 miesięcy.

Kandydaci będą poddani badaniom wariografem

Nowa służba będzie o połowę liczniejsza niż BOR (ok. 3 tys. osób). Kandydaci ( nowa miejsca pracy) ubiegający się o przyjęcie do SOP zostaną poddani badaniom wariografem, czyli wykrywaczem kłamstw. Zmieni się także sposób ustalania uposażeń funkcjonariuszy SOP na bardziej motywacyjny. Będą oni otrzymywać dodatek specjalny.

Komendant SOP ma otrzymać status centralnego organu administracji rządowej, co - według MSWiA - ma przyspieszyć i usprawnić proces decyzyjny. Ustawa zakłada powołanie administratora bezpieczeństwa informacji przetwarzanych przez SOP. Szef MSWiA ma przedstawiać corocznie Sejmowi i Senatowi informację dotyczącą kontroli operacyjnej.

W ustawie znalazły się również przepisy, które mają umożliwić przenoszenie do SOP funkcjonariuszy innych formacji mundurowych.

Funkcjonariusze BOR-u staną się pracownikami SOP

Nowe przepisy, stanowią także, że wszyscy funkcjonariusze i pracownicy pracujący w BOR w dniu wejścia w życie ustawy staną się odpowiednio funkcjonariuszami i pracownikami SOP na tych samych zasadach, co do tych czas. Następnie w ciągu dwóch miesięcy od wejścia w życie ustawy o SOP komendant nowej służby przedstawi wszystkim pisemne propozycje określające nowe warunki pełnienia służby, pracy lub warunki płacy.

Jeżeli funkcjonariusz albo pracownik SOP w terminie dwóch miesięcy od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy nie otrzyma od komendanta SOP takiej propozycji to w ciągu następnych trzech miesięcy jego stosunek pracy wygaśnie. Podobnie będzie, jeśli przedstawiona propozycja nie spotka się z akceptacją funkcjonariusza lub pracownika. R.Ch. 

Zdjęcie: Archiwum MSWiA