reklama
poniedziałek, 09 lipiec 2018 07:49

Umowa podpisana za czasów Macierewicza: kilkaset ton tajnych konserw rzucono na poligon

Napisane przez Ry
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Ustalenia "Wyborczej" i portalu Wp.pl: mamy dowód na to, że co najmniej 260 ton konserw ze świń zagrożonych afrykańskim pomorem trafiło do wojska. Żołnierzy nie informowano o pochodzeniu mięsa. Rząd trzyma sprawę w tajemnicy.

Jedna konserwa (razem z puszką) waży 300 gramów, co oznacza, że zamówionych przez wojsko konserw było ponad 800 tys. sztuk. W imieniu Ministerstwa Obrony Narodowej zamawiała je w listopadzie i grudniu 2016 r. Regionalna Baza Logistyczna nr 4 we Wrocławiu. Z niej konserwy były rozsyłane na poligony i do jednostek. W zamówieniu wojskowi zaopatrzeniowcy dokładnie sprecyzowali, że chodzi o „konserwy mięsne” wytwarzane „w ramach ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z wystąpieniem afrykańskiego pomoru świń na terytorium Rzeczypospolitej”.

Do armii trafiły produkty o nazwach: pasztet turystyczny, golonka wieprzowa, konserwa lisiecka, specjał wieprzowy, mielonka wieprzowa. W „Wyborczej” pisaliśmy też o „wieprzowinie w sosie własnym” i „gulaszu angielskim”. Zamawiało je nie tylko wojsko. W Biuletynie Informacji Publicznej można znaleźć zamówienie z Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Katowicach opiewające na 46 ton puszek m.in z „wieprzowiną wyborną”. Wspólną cechą tych konserw było pochodzenie: producenci wytwarzali je z mięsa świń skupowanych w ramach interwencji państwa w związku z plagą pomoru afrykańskiego (ASF). Mięso świń, u których stwierdzono wirusa ASF, było utylizowane, ale zwierzęta z obszaru dotkniętego epidemią rząd postanowił przerobić na konserwy. Na puszkach nie ma żadnej informacji o tym, z jakich zwierząt pochodzi wieprzowina. Jedyną wskazówką jest napis drobnym drukiem na etykiecie: „Konserwa grubo rozdrobniona, sterylizowana”. Może, lecz nie musi on oznaczać, że jest to mięso z obszarów dotkniętych chorobą. Konsumenci są bezsilni.

Dlaczego na opakowaniu brakuje informacji o pochodzeniu mięsa? W 2017 r. poseł PiS Jan Ardanowski (dziś minister rolnictwa) tak wyjaśniał to posłom z sejmowej komisji rolnictwa: „To świnie, które nadają się do spożycia”, ale „z powodów propagandowych i psychologicznych nie chcą ich kupować konsumenci”.

Źródło: wyborcza.pl  >>>

http://wyborcza.pl/7,75398,23650756,tajne-konserwy-szly-na-poligon.html

 

Czytany 518 razy

Overall Rating (0)

0 out of 5 stars
Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy