reklama
wtorek, 07 sierpień 2018 19:35

Miłosz: Jak zrobić dobrze wujowi Samowi

Napisane przez Ry
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

O tym, że wreszcie wstajemy z kolan i z Polską liczy się już cały świat, można usłyszeć od różnych przedstawicieli obozu władzy od dłuższego czasu. Tą deklaratywną mocarstwowość warto wziąć pod lupę szczególnie w przypadku zakupów zbrojeniowych.

20 lipca minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak ogłosił, że „w celu przyspieszenia dostawy dywizjonowych modułów ogniowych wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych HOMAR MON postanowiło zakończyć postępowanie prowadzone według przyjętej w 2015 r. procedury i natychmiast rozpocząć negocjacje z amerykańską stroną rządową”. Amerykański koncern Lockheed Martin może zacierać ręce. Będący w stanie agonalnym państwowy przemysł zbrojeniowy może kopać sobie grób. Bo choć zapewne będzie taniej i być może szybciej, to już bez większych korzyści dla naszej zbrojeniówki. Takie podejście można zrozumieć – czas nagli, a my stoimy w miejscu.

Jednak warto na ten zakup spojrzeć w szerszym kontekście. Nie przypadkiem w tym samym czasie ogłoszono, że prezydent Andrzej Duda wkrótce spotka się z prezydentem Donaldem Trumpem, a tematem ich rozmowy ma być m.in. współpraca wojskowa. Pytaniem otwartym pozostaje, jak daleko polskie władze pójdą na kolejne ustępstwa wobec Amerykanów: czy zaraz dowiemy się, że kupujemy znakomite, ale bardzo drogie w utrzymaniu śmigłowce bojowe AH-64 Apache? Na tym zakupie mało skorzystają polskie zakłady śmigłowcowe. Czy nagle okaże się, że zakup patriotów jednak odbędzie się bez żadnego transferu technologii? Zdecydowanie tego nie wykluczam. Czy na modernizacji kupowanych przez nas używanych fregat z Australii zarobią głównie koncerny amerykańskie? Bardzo możliwe.

Żródło: Gazeta Prawna 

Więcej  >>>

http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/1206540,milosz-o-zakupach-zbrojeniowych.html

 

Czytany 138 razy

Overall Rating (0)

0 out of 5 stars
Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy