reklama
czwartek, 28 wrzesień 2017 08:08

Wspomnienia rezerwisty - odc.12

Napisane przez kpr. rez. Roman PANKOWSKI
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

W dniu 26 września 2017 żołnierzy ćwiczących na poligonie drawskim wizytował zwierzchnik sił zbrojnych prezydent  Andrzej Duda. 

Tak się złożyło że odlot prezydenta odbywał się z lądowiska obok którego znajduje się obóz rezerwistów. Jak to bywa podczas takiej wizyty odpowiednie służby zabezpieczyły teren przejazdu kolumny prezydenckiej. Po przybyciu na miejsce prezydencki pojazd podjechał blisko lądowiska na którym oczekiwał śmigłowiec Mi-8. Prezydent z towarzyszącymi osobami wsiadł do śmigłowca i wkrótce odleciał. Wizyta dostojnego gościa wywołała poruszenie i zainteresowanie wśród żołnierzy znajdujących się blisko lądowiska. Samo pojawienie się prezydenta to dla wielu z nas wielkie przeżycie.

Odwiedzamy dzisiaj żołnierzy rezerwy wykonujących zadania na kompanii dowodzenia. Rozmawiamy z młodszym chorążym, byłym żołnierzem batalionu logistycznego w Wałczu. Pochodzi z Mirosławca. Po 10 latach został powołany do służby rezerwowej. Jego przydział służbowy to technik kompanii dowodzenia. 

- Jakie obowiązki spoczywają na Panu?

– Do moich obowiązków należy zabezpieczenie w części zamienne pojazdy, które uległy awarii na poligonie. Zajmuje się też rozliczaniem rozkazów wyjazdu, jak również tankowaniem.

- Czy na poligonie miał Pan okazje wykazać się?

– Tak w jednym z pojazdów zepsuł się alternator, wysiadł regulator napięcia. Trzeba było go wymontować, pojechać do magazynu, pobrać i zamontować.

- Jakie zmiany zauważył Pan po powrocie do wojska po 10 latach?

– Jeśli chodzi o wyposażenie to oczywiście nowa broń (beryle).Zmieniło się również umundurowanie. Nowy wzór Jest bardziej praktyczny. Lepiej się nosi od poprzedniego. Co do parku samochodowego to zniknęły UAZ-y. Ich miejsce zajęły Honkery. Silnik są bardziej ekonomiczne, mniej palą, a co za tym idzie są ekologiczne.

- A jak wyglądały pierwsze dni po powołaniu do rezerwy?

– Pierwsze chwile były trudne. Nowe miejsce nowi ludzie, to zawsze powoduje że człowiek czuje się nieswojo. Po kilku dniach jednak lody zostają przełamane. Kadra jest otwarta na nasze problemy, interesuje się nami. Poprzez częste kontakty nawiązuje się nić porozumienia. Przekłada się to na przebieg naszej służby.  Łatwiej jest nam  wykonywać rozkazy. Ogólnie mówiąc dogadujemy się.

- A co zasługuje na pochwałę, a co na poprawę? 

– Plus: to stosunek żołnierzy zawodowych do rezerwistów, posiłki, baza noclegowa (ogrzewane namioty), możliwość kąpieli.

- Minus: brak cieplejszego ubrania, dresy rozwiązały by ten problem. Podsumowując jest dobrze, nie ma co zbytnio narzekać. Pobyt w wojsku zbliża się małymi kroczkami ku końcowi, a to jest dla mnie najważniejsze. 

Drugi rozmówca to młodszy chorąży 31 lat służby w wojsku. Na ćwiczeniach dowódca obsługi na kompanii dowodzenia. Sześć lat temu odszedł do rezerwy. Służył w 100 batalionie łączności w Wałczu. 

- Jak przyjął Pan wiadomość o powołaniu do rezerwy?

– Były obawy, poprzednio służyłem w inny rodzaju wojsk. O służbie w wojskach zmechanizowanych krążyły opowieści, że jest ciężka. Jednak po przybyciu do jednostki okazało się że nie jest tak strasznie. Kadra odnosiła się do nas z pełnym szacunkiem, mieliśmy doskonałe warunki bytowe. Kiedy dowiedziałem że znaczną część ćwiczenia spędzimy na poligonie, to trochę zwątpiłem. Po przyjeździe jak zwykle okazało się że starach ma wielkie oczy. Namioty są ogrzewane, są prysznice, a jedzenie jest smaczne (zdarzały się wyjątki). Miałem jeszcze jeden problem, związany z moim życiem zawodowym. Jestem muzyki, mam podpisane kontrakty na występy w sobotę i w niedzielę.  Zobowiązania zawarte zostały długo przed powołaniem do rezerwy i musiałem się z nich wywiązać. Problem został rozwiązany przez dowódcę. Na dni kiedy mam występy otrzymuje  przepustki. Problem zatem nie istnieje. 

-Dziękuje za udzielone wypowiedzi.

Tekst: kpr. rez. Roman PANKOWSKI

Zdjęcia: por. Paulina POPIEL

Czytany 256 razy

Overall Rating (0)

0 out of 5 stars
Dodaj komentarz

Biorą udział w konwersacji

  • takisobiektoś

    Honkery ekologiczne?????? kto na to wpadł????? Może tak było 15 lat temu. Po ok. 10 latach eksplooatacji taki honker zaczyna się poważnie sypać i wtedy do gry wchodzi prywatna firma mająca kontrakt z wojskiem remontuje - o ile można to nazwać remontem - takiego honkera za jedyne 65 tysięcy złotych. Po roku dalszej eksploatacji auto praktycznie powraca do stanu z przed remontu. Smutne ale prawdziwe.

  • BBC

    Propaganda że aż boki bolą ze śmiechu. :):):)
    Qw@ co to za komusze texty.